Translate
Łączna liczba wyświetleń
wtorek, 24 lipca 2012
Rozdz. 14
*Harry*
Spoglądając na zegarek, szepnąłem sam do siebie- kurde spałem, aż dwie godziny.-Dobra, zaraz 19:00, czyli kolacja. Idę do Loui'ego, ciekawe co robił, przez ten czas.
Wchodząc do sali, ujrzałem wpatrzone we mnie niebieskie oczy, przyciągały mnie do siebie, wiedziałem, że to właśnie je kocham. Gdy patrzyłem na niego po prostu odlatywałem, czułem się jak motyl, to było przepiękne, dlatego tak bardzo lubiłem być przy nim cały czas. To serio uczucie, którego nie da się opisać.
- Co tak patrzysz?- zapytał spokojnie Lou. Ocknąłem się, szybko odpowiadając.
- Co, co? Nie, przepraszam, zapatrzyłem się...W Ciebie.- W ogóle nie myślałem co mówię.
- Nie masz za co mnie przepraszać, kocham Cię. Ty dobrze o tym wiesz, inaczej nie był byś tak wpatrzony w moje oczy.- jego kąciki ust uniosły się ku górze. Odwzajemniłem uśmiech i pocałowałem go w czoło. Wtedy usiadł, złapał mnie dłońmi za policzki, odgarniając mój lok na bok, pocałował mnie. Coś niesamowitego. Tkwiliśmy w pocałunku bardzo długo, podczas tego wgramoliłem się na jego biodra i łapiąc jego talię, przysunąłem się do rozgrzanego ciała jeszcze bliżej, całując go jeszcze intensywniej. Powoli schodziłem swoimi wargami po jego szyi w dół, nie przeszkadzało mu to, wręcz przeciwnie, wiedziałem że go to podnieca, ponieważ na monitorku obok jego łóżka tętno coraz bardziej skakało. W pewnej chwili, zacząłem myśleć. -Co ja robie, sex, w szpitalu? Na pewno? A jeżeli ktoś wejdzie, ale nie mogę się mu oprzeć. Jest po kolacji, godzina 20, raczej nikt nas nie odwiedzi, zresztą drzwi są zamknięte...- W końcu przestałem się tym przejmować, zacząłem schodzić coraz niżej opuszkami palców wzdłuż jego torsu, docierając do bokserek.
- Harry.- powiedział w sposób jakby dał znak, że mogę, po czym bardzo cicho jęknął.
-Louis- wymieniliśmy się swoimi imionami, jakbyśmy zapraszali siebie, do tańca.
Po chwili na moich pośladkach poczułem ciepłe dłonie, wchodzące do moich kieszeni. Powoli zsuwał ze mnie spodnie, co nie było trudne, bo miałem je dość nisko opuszczone, jak zawsze. Ponownie ujrzałem jego źrenice, lekko włożyłem dłoń w spodnie, rozpinając jego dwa guziki. Po cichu rozsunąłem rozporek.
- Należysz tylko do mnie.- szepnąłem, gdy wtem spojrzał na mnie, szeroko się uśmiechając.
- Nie wiem, co zrobiłbym bez twojej obecności.- odrzekł całując mnie.
Rozmawialiśmy tak chwilę lub dwie, więc w końcu nic nie wyszło, ktoś zapukał do drzwi.
Zacząłem się szybko ubierać, Boo bear, także włożył pidżamę, szybko włażąc pod kołdrę.
- Proszę!- krzyknął, odchrząkując. Niska starsza kobieta w białym szlafroku weszła do pomieszczenia, trzymając w ręku przeźroczystą torebkę kroplówki.
- Dobry wieczór. - mówiła, jakby nie zwracała na nas uwagi.- Zmienię i już panów zostawiam.- Oby dwoje, mierzyliśmy ją wzrokiem po czym zerkając na siebie, wzruszyliśmy ramionami. Gdy wychodziła, odpowiedzieliśmy tylko:
- Do widzenia.- Na tyle było nas stać, po takiej scence, która niestety nie doszła do finału.
- Woo, mało brakowało- zaczął śmiać się Tomlinson, ja zacząłem wraz z nim. Spotkaliśmy się spojrzeniem uśmiechając do siebie skromnie... Reszte wieczoru spędziliśmy na wspólnych rozmowach, w których nikt nam nie przerywał, w końcu po paru godzinach, zasnęliśmy...
*Asia*
Wiem, że Louis się obudził co bardzo mnie ucieszyło. Chciałam jechać, ale chłopacy mówili żebyśmy świętowali to na plaży, przy zachodzie słońca. Tak właśnie teraz, siedzimy na piasku wsłuchując się w dźwięk fal, które uderzają o ziemie, raz mocniej innym razem lżej. Zayn ułożony obok mnie, jedną ręką podpiera się o wilgotną warstwę piasku, a drugą obejmuje mnie w tali, ja za to trzymam dłoń na jego kolanie. Spoglądając na siebie, nieśmiało się uśmiechamy. No bo w końcu, co może być lepszego niż to, że właśnie siedzę na plaży, wieczorem, gdzie zaraz będzie zachód, a towarzyszy mi Malik- pomyślałam.
- Asia- poderwał się nagle mulat łapiąc mnie za rękę.- Chodź ze mną, chciałbym Ci coś pokazać.
- Ale, ale...- nie wiedziałam o co chodzi lecz mimo tego podniosłam się, będąc gotowa do odejścia z nim od Niall'a i Liam'a.
- Chłopaki, idę z nią na spacer. Wracamy niedługo.- lekko się uśmiechnął, w ich stronę, czekając na odpowiedź.
- Okey.- powiedział odwzajemniając uśmiech Horan, a Liam puścił tylko oczko, jakby wiedział o co mu chodzi.
Ruszyliśmy, słona woda skromnie obijała się o nasze stopy, zabierając z pod nich mokry piasek.
- Zayn, gdzie konkretnie idziemy?- zapytałam, zwracając się w jego stronę.
- Zobaczysz, niespodzianka.- powiedział całując mnie w policzek.- Spokojnie, nie masz się czego bać.- dodał.
Zatrzymałam się przed nim i zawieszając mu ręce na ramionach powiedziałam.
- No proszę Cię, powiedz mi.- nalegałam patrząc w jego nieziemskie brązowe oczy.
- Ohh, mogę zdradzić tobie tylko to... Chodziłem w tamto miejsce w najlepszych chwilach mojego życia. Czasem sam, czasem z kimś kto był, bądź jeszcze jest dla mnie ważny.- Gdy powiedział ostatnie zdanie, poczułam jak rozpromienia się moje serce.
- Jesteś bardzo słodki.- powiedziałam i uśmiechnęłam się z rumieńcem na polikach.
- Tak też Cię kocham ale teraz chodź, bo nie zdążymy.- Zaśmiałam się pod nosem, a ten mnie pocałował, po czym ruszyliśmy dalej. Dopytywałam wciąż, czy to jeszcze daleko, że nie mogę się doczekać. W pewnej chwili stanął naprzeciwko mnie i rzekł.
- Zamknij oczy. Tylko nie podglądaj, zaufasz mi?- uniósł swoje dłonie, zakrywając nimi moje powieki. Złapałam jego ręce, bojąc się, że za chwilę w coś wpadnę albo wrzuci mnie do wody.
- Powinnam, więc prowadź.- Po paru minutach, zatrzymał się.
- Jejku, jak tutaj pięknie, nic się nie zmieniło od ostatniego razu... Gotowa?- powiedział z radością.
- Ta...- nie mogłam nawet dokończyć "tak", gdy odsłonił moje oczy, ujrzałam coś prześlicznego. Zamurowało mnie, jakbym śniła.
- To, to miejsce... Ono jest NADZWYCZAJNE.- Powiedziałam podkreślając te słowo.
- Też tak uważam, odkryłem je w wieku 5lat, kiedy byłem na spacerze z moją mamą. W dzień kiedy się tutaj wprowadziliśmy.- Naprawdę nie jestem w stanie tego opisać. To wszystko wygląda jak z bajki!- pomyślałam.
To ogromne, a zarazem stare drzewo, któremu nie było widać pnia, bo liście o głębokim zielonym kolorze zwisały z niego, sięgając ziemi. Wiedziałam, że to nie jest wierzba płacząca, tylko coś jeszcze piękniejszego. W tle widać było inne mniejsze drzewa, a także nie zachmurzone niebo podkreślające pomarańczowo-różowy horyzont. Potężny ksylem stał przy plaży, spoglądając na morze, zorientowałam się, dlaczego Zayn'owi tak bardzo się tu spieszyło. Zachód słońca... I to jeszcze na dodatek w tak zniewalającym miejscu. Potrafiłam wymówić tylko jedno słowo.
- Woo.- Po czym zamilkłam. Mulat spojrzał na mnie, a gdy jego kąciki ust uniosły się wysoko w górę, złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę ukrytego pnia. Odsłonił wodospad gałęzi wprowadzając mnie do środka, w pewnym momencie poczułam się jak w namiocie. Lecz to był zupełnie inny namiot niż można byłoby się spodziewać. Pień był stworzony do chodzenia po nim, w pierwszej chwili pomyślałam, że ktoś zbudował schody, czy coś. Malik pchnął mnie lekko w stronę "magicznego drzewa"
- No leć, jest twoje. - powiedział, podążając za mną. W tej sekundzie kiedy dotknęłam jednej z łodyg, przeszły mnie ciarki. Na prawdę, to miejsce wydawało się być zaczarowane. Zaczęłam wspinać się w górę, chłopak kierował mnie w którą stronę teraz, można się było pogubić, jak w jakimś pałacu, raz trzeba przejść przez gałęzie innym razem wejść na jakąś wysoką gałąź, wtedy Zayn mnie tam wnosił. W końcu, wyprzedził mnie, i siadając na jeden z konarów, wskazał miejsce obok niego. Posłuchałam go i usiadłam, opierając się o ramię.
- I co?- było niezręcznie, zapytać, no ale usiedliśmy i w sumie przed nami było widać same liście, nic po za tym. Pociągnął za jedną z łodyg, odsłaniając widok na zachód słońca, morze i całą resztę świata. Nie mogła się poruszyć, ani tym bardziej nic wymówić. Już wiedziałam czemu to miejsce jest dla najważniejszych osób w jego życiu. Jest tutaj bardzo romantycznie, malowniczo, no po prostu nie do opisania.
- Asia... Bo wiesz... Zazwyczaj w tym miejscu jestem szczery, przyrzekałem to sobie. Tak więc, chciałbym Ci coś powiedzieć. - Zaczął, a ja już siedziałam mu na kolanach. - Chciałbym powiedzieć tobie co do ciebie czuję, ale najpierw... Chodź ze mną.- Powiedział.
- Znów, a daleko?- zapytałam, bo szczerze bolały mnie nogi od chodzenia po piasku.
- Nie, tylko zejdźmy z drzewa. - powiedział uśmiechając się.
Zeszliśmy z drzewa, stanął naprzeciw mnie. Wyciągnął telefon, i włączył piosenkę (Love Story- Taylor Swift). Przyklęknął na kolano mówiąc.
- Czy mogę prosić moją królewnę do tańca?- Wyciągnął dłoń w me stronę.
- Jak najbardziej mój ty książę.- Uśmiechnęłam się, kiedy on podniósł się, zbliżył mnie do swojego torsu i łapiąc w talii zaczęliśmy wolny taniec. Obracając się w kółko, spoglądaliśmy sobie w oczy, nasze czoła przysunęliśmy do siebie. I przez tą jedną piosenkę nic nie mówiliśmy. Było tak tajemniczo, że zamknęliśmy oczy, pozwalając się oddać samym nam w tańcu. Po krótkim czasie, w momencie którym piosenka miała się rozkręcić, odchylił mnie do tyłu, i pocałował. Strzeliłam takiego rumieńca, że nie wiem, ale zaczęliśmy się razem głośno śmiać, i tańczyć coraz szybciej co sekundę jeszcze głośniej okazując nasze szczęście. Podskakiwaliśmy tańcząc w okół, brązowego korzenia. W końcu śmialiśmy się tak, że upadliśmy na ziemie. Leżał na mnie jakby chciał mi coś powiedzieć. Miałam rację, chciał.
- Kocham Cię.- rzekł cicho, ale ze szczęściem.
- Tak, ja także Cię kocham.- odpowiedziałam mu tak szczerze jak tylko potrafiłam, po czym wpadliśmy w długi pocałunek, zamykając oczy. Czułam się niesamowicie, jego usta były wilgotne i ciepłe co bardzo mnie kręciło. Podczas pocałunku, zmienił się z pewnego siebie dojrzałego mężczyznę, można powiedzieć, że jak nazywają go fanki w "Bad Boy'a"...
Kocham go, kiedy o pomyślałam, przestał, spojrzał na mnie tak jakby wiedział, że właśnie o tym pomyślałam.
- Chodźmy zobaczyć koniec zachodu słońca, proszę. - Pocałował mnie jeszcze raz, tym razem było to lekkie musnięcie.
Wgramoliliśmy się ponownie na drzewo, usiedliśmy, i splatając swoje dłonie, oparliśmy się o siebie, i tak siedzieliśmy do końca zachodu, było cudownie, zapamiętam ten wieczór do końca swoich dni...
__________________________________________________
Dobra więc, tak, bardzo się cieszę z tego, że już dwa lata jestem z nimi, tzn. znam ich mniej, ale to dobrze, że jeszcze dają radę. I nie mają nas wszystkich dosyć <3 Dziękuje każdej z was za to że jest ze mną, z to że jest Directioner. dlatego Cię kocham. ; *
Mam nadzieje, że spodobał się wam ten rozdział, i ze jeszcze nie opuściłyście mojego opowiadanie, w Tunezji było spoko. Liczę na was, komentować i rozsyłać, ; )
Kocham was wszystkie ... Agata ; *
niedziela, 8 lipca 2012
Rozdz. 13
Nie odzywaliśmy się z Harry'm do siebie od jakoś 2 tygodni. Zamieszkałam z Zayn'em, Niall'em i Liam'em. Byli dla mnie bardzo mili, po tym wszystkim. Zayn przeze mnie miał problemy nie tylko z zespołem, ale też z Harry'm co mnie bardzo martwiło. To, że ja byłam z nim pokłócona, to nie znaczyło, że on też musi być. No, ale to już jemu powtarzałam milion razy, i tak nie słuchał. Siedziałam na laptopie i obczajałam Twitter'a. Byłam ciekawa, kiedy mój profil przekroczy 3 miliony follow'ersów. Czytając posty od ludzi, większość miała treść " Follow me, please ", natknęłam się na jeden, który przykuł moją uwagę. Mianowicie "Hej, tak dawno nie rozmawiałyśmy, brakuje mi ciebie. Zmieniłam telefon i nie mam twojego numeru. Bardzo proszę daj jakiś znak. Julia, twoja najlepsza przyjaciółka". Boże Julka, ja faktycznie... Jeju jak ja mogłam o niej zapomnieć?!- myślałam. Od razu jej odpowiedziałam pisząc, że ją kocham i żeby zaprosiła mnie na facebook'u bo nie odpowiadałam na zaproszenia fanom. Facebook miał być tylko dla rodziny i prawdziwych przyjaciół, takich jak Jula. Zaczęłyśmy chatować.
- Siemka, co się tyle nie odzywałaś? Zaczynałam się o ciebie martwić- rozpoczęła Julka.
- Hej, przepraszam, ostatnio się na prawdę za dużo działo... Już nie jestem z Harry'm.- dopiero teraz pomyślałam- jak dobrze, że zostawiłam dla niej Niall'a.
- Co się stało?! Przecież... Byliście piękną parą. Byliście ze sobą dobre dwa lata. Przykro mi.- odpisała.
- Nic nie szkodzi, szczerze mówiąc, teraz jestem z Malikiem. A do Styles'a nie odzywałam się już od dwóch tygodni.- zrobiło mi się dziwnie, dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego jak długo byłam z Harry'm parą. Z tego jak dobrze nam się razem układało, ale wszystko skończone, nie ma do czego wracać.
- Co?! Serio?! Hahaha, szybka jesteś. Więc na pewno wszystko w porządku?- dopytywała nieustannie.
- Tak, naprawdę. Niedługo wakacje, może przyleciałabyś do mnie? Twoja mama się na pewno zgodzi a jak nie to pogada z moją.- zaproponowałam jej to, podczas gdy ktoś nagle zapukał do drzwi.
- Proszę- krzyknęłam. Do środka wszedł uśmiechnięty Zayn.
- Co porabiasz?- zapytał, stojąc w progu. Pożegnałam się szybko z Julą, obiecując, że później się do niej odezwę. Zamykając laptopa, odparłam.
- Teraz już nic. - posyłając mu nieśmiały i niewinny uśmiech.
- Jedziemy nad jezioro? Liam z Niall'em zaproponowali.- Nie był to zły pomysł, bo fakt było strasznie gorąco.- Nie chcesz, nie musimy jechać. Możemy zostać w domu.
- Nie, dlaczego, chodźmy. To daj mi 10min. naszykuje się i pojedziemy, okey?- mówiłam wstając z krzesła i podeszłam do szafki. Otwierając ją, Malik złapał mnie od tyłu, przytulając mnie do siebie.
- Nie wiem co ja bym bez ciebie zrobił.- To najukochańszy chłopak, którego znam.
- Kocham Cię, odpowiedziałam obracając się do niego. Daliśmy sobie buziaka, po czym staliśmy naprzeciw siebie stykając się chwilę czołami.
- A teraz, puść mnie, chcę się spakować- szepnęłam, pocałowałam go jeszcze raz, odwracając się do mojego syfu w szafce, zaczęłam szukać stroju kąpielowego. Mulat wyszedł z pokoju, krzycząc już po za nim, ze czekają w samochodzie. Znalazłam, mój niebieski strój. Falbanki, jakieś dziwne ananasy i truskawki na staniku. Ale wygląda bosko.
Podczas jazdy z chłopakami, słuchaliśmy muzyki i nieźle wariowaliśmy. Leciały między innymi takie kawałki jak: "Live My life Ft. JB." ," Pitbull- Back in Time" "Simple Plan- Paradise" "Alexandra Stan- Lemonade" i dużo innych kawałków. Nie obeszło się też jednak, bez nowych piosenek, które chłopacy zdradzili mi podczas jazdy. Nie ukrywam, były świetne np. "Beach, sun, hope that we will be together and nothing we don't receive", albo, tekst mi się wydaje wymyślony przez Hazze "Stand in the middle of the night, the glowing lanterns and kiss you passionately". Nareszcie dojechaliśmy, spojrzałam na zegarek. 16:13, fajnie, przynajmniej posiedzimy do wieczora, może zrobimy sobie później ognisko. Już na plaży obiecaliśmy sobie z Zayn'em, że to będzie normalny wieczór spędzony razem z chłopakami... Nie gdzieś w krzakach.
- Będzie świetnie, zobaczysz- wyszczerzył się do mnie Niall, od razu zdejmując koszulkę, wbiegł do wody.
*Harry*
Rozstanie z Asią z początku w ogóle mnie nie ruszało, dopiero później powoli docierało do mnie co zrobiłem, jakim musiałem być gnojkiem. Nie myślałem o nikim innym oprócz siebie. Bałem się do niej napisać, bałem się przeprosić. Nie miałem pojęcia jak ona zareaguje.- myślałem, siedząc przy Loui'ego łóżku. On dalej spał, dlatego jak Liam dał mi cynk, że mam z nimi jechać nad jezioro. Odmówiłem, bo chciałem zostać przy Tomlinsonie. Podczas gdy czytałem sms'a, którego dostałem właśnie od Payne'a, nagle Lou zaczął się ruszać. Tzn. przekręcał się na boki, schowałem telefon, szybko wołając lekarza.
- Proszę pana, on się chyba budzi.- mówiłem głośno. Przeszedł ten, z którym na początku rozmawiałem. Ucieszyłem się z tego, bo wiedziałem, że on będzie potrafił coś zrobić, nie tylko z niebieskookim, ale i w razie mojego załamania lub zemdlenia.
- Spokojnie, za chwilę wszystko sprawdzę- mówił do mnie, lecz patrzył się na Loui'ego.
- No, co otworzył oczy, rusza się. On żyje, co się stało?!- plotłem tak, wychylając się znad jego ramienia, aby dostać się do mojego chłopaka. Przez tego lekarza nie mogłem nic zobaczy c, nie był on gruby, po prostu nie dawał mi nic dostrzec.
- On, on ...- powiedział, gdy wszystko we mnie stanęło.- Chyba otwiera oczy, sprawdzę mu puls, dowiem się czy wszystko jest w porządku.- O boże, on się obudził, naprawdę! Bardzo się cieszyłem, chciałem go natychmiast ujrzeć!
- Proszę pana, no niech się pan odsunie!- krzyczałem, popychając go na bok i nie dając mu nawet zmierzyć pulsu.
- Spokojnie, już pana puszczam.- powiedział odsuwając się.
- Lou?- mówiłem, łapiąc go za rękę.- Louis, słyszysz mnie?- pytałem bardzo spokojnie. Jego oczy, są cudowne, znów moje, tylko dla mnie.-myślałem. Tomm próbował chyba coś powiedzieć, bo otwierał usta, ale nie mógł wymówić ani jednego słowa. Dopiero po chwili co wykrztusił.
- Gdzie, gdzie ja jestem? - powiedział z chichą chrypką.
- W szpitalu Loui, w szpitalu przy mnie.- rozpłakałem się. - Już nigdy, obiecuję, nigdy Cię nie zostawię. - Łza, za łzą spływały po mojej twarzy. Myślałem- Nareszcie. Łzy szczęścia.
- A-a-ale, byłem w piwnicy, sam.- odpowiedział patrząc na mnie.
- Wiem, przepraszam, że tobie na to pozwoliłem.- ścisnął mocno moją dłoń. W jego błękitnych źrenicach, także zauważyłem łzę.
- Nic się nie stało, Harry nie płacz. Zobacz, jestem z tobą. Kocham Cię.- zamknął oczy, ja wystraszony, ponownie wymówiłem jego imię.- Przepraszam, za wszystko.- odrzekł.
- Za co? Dlaczego mnie przepraszasz?
- Dlatego, że zepsułem twój związek, byłeś z nią szczęśliwy, wiem o tym. Widziałem po tobie.- Podczas gdy to mówił, otarł mi policzek z łez. To nic nie dało. Dalej je roniłem, tak samo mocno jak wcześniej.
- Hej, wcale nie zepsułeś mojego związku, nawet tak nie myśl rozumiesz.- Objąłem go, przytuliłem jak najmocniej potrafiłem, byłem szczęśliwy gdy on to odwzajemnił. - po za tym, już nie jestem z Asią.
- Dlaczego? Przeze mnie?!- odwrócił głowę w drugą stronę, po to abym nie mógł ujrzeć jak płacze.
- Nie, my sami o tym zadecydowaliśmy. Ty na to nie wpłynąłeś.- pocieszałem go, głaszcząc po ramieniu. Nastała chwila ciszy, którą przerwał lekarz.
- Może, zrobimy tak. Ja przyniosę leki i podam je pacjentowi. Ty Harry, opuścisz na chwilę sale, zgoda?- rzekł w moją stronę. Spojrzałem w błękitne oczy, które równie wspaniale patrzały na mnie jak ja na nie. Puściliśmy swoje ręce bardzo powoli, oddalałem się od łóżka, wciąż się na siebie patrzyliśmy. Nie spoglądając gdzie idę, uderzyłem w ścianę. Zarumieniłem się natychmiast wychodząc z sali. Usiadłem w poczekalni. Myślałem jak to musiało głupio wyglądać, taka romantyczna scena, a tu nagle uderzenie w ścianę. Zaśmiałem się pod nosem. Napiszę Liam'owi, że Lou się obudził. żeby byli spokojni i nie psuli sobie wieczorka na plaży. Zmęczony tym wszystkim co się ostatnio działo, oparłem się o siedzenie, przysypiając...
_______________________________________________________
Czasami mam taką ochotę zrobić z rozdziału taką parodię że nie wiem. Jak chcecie to mogę wam zrobić jeden osobny rozdział z parodią, już i tak się nie mogłam powstrzymać i musiałam zrobić tak, żeby Hazz uderzył w tą ścianę xd. Dobra, do rzeczy, lecę w środę do Tunezji, postaram się jeszcze do tego czasu napisać kolejny rozdział, ale nie jestem pewna czy zdążę, no bo się muszę spakować i wgl. więc... ZAWIESZAM BLOGA DO 20.07 ! Mam nadzieje że przeżyjecie, xD.. I nie zapomnicie o istnieniu tego opowiadania : o <3
Komentować ! <3 . Dziękuję wam za tak dużą ilość wyświetleń. ;D
poniedziałek, 2 lipca 2012
Rozdz. 12
Kłótnia, nie skończyła się dobrze...
Szliśmy w stronę damsko-męskiej toalety szpitalnej, gdy myślałam jak przebiegnie nasza rozmowa.
- A tak właściwie, to o czym masz zamiar ze mną rozmawiać, ze idziemy do łazienki? Bo wiem, tzn. domyślam się, że jest to coś poważnego.
- Racja, to bardzo ważne. Chciałabym to wyjaśnić na spokojnie.- pchnęłam ręką drzwi do toalety, i moim oczom ukazał się widok zadbanego jasnego pomieszczenia,, z ogromnym lustrem nad trzema umywalkami, które znajdowały się na długim i szerokim blacie. Od lustra odbijały się ciemne kabiny, prowadzące do toalet. Usiadłam na białym blacie, opierając się o lustro, Harry przysiadł sobie obok mnie łapiąc w talii.
- No dobra, to powiedz mi na spokojnie, tą bardzo ważną rzecz.- uśmiechnął się do mnie. Kochałam go i bardzo trudno było mi to powiedzieć, szczerze to miałam ochotę wtulić się do niego i nigdy od niego nie odchodzić, przez moment przebiegła mi myśl- co ja wyprawiam, przecież ja go kocham- ale po chwili uświadomiłam sobie, że on nie kocha tylko mnie, ale też Louis'a, od razu posmutniałam. Chciało mi się płakać, mam z nim zerwać, mam zerwać z Harry'm Styles'em teraz. Nie mogłam sobie tego wyobrazić, tyle wspomnień, chwile w kantorku, te wszystkie spojrzenia w oczy, wiem że dalej mnie kocha, lecz skoro jest gejem to nic nam nie wyjdzie. Mam tylko nadzieje, że będziemy dla siebie jak brat z siostrą. Oczy mi się zaszkliły, on to chyba zauważył.
- Co się stało? Dlaczego płaczesz? Proszę, powiedz mi o co chodzi.- przytulił mnie mocniej, on chyba myśli, że to jest coś dobrego, albo na pewno nie ma pojęcia, że może chodzić o mnie i o Zayn'a
- No bo, posłuchaj... - pierwsza łza zleciała mi po policzku, myślałam- ja pierdole, dlaczego ja płacze, przecież mu chociaż powiem że go "zdradzam" a on mi nie powiedział, tylko dowiedziałam się o tym sama i to jeszcze w jaki sposób!?- Przestałam ronić łzy, ogarnęłam się stając przed nim.
- Słuchaj mnie uważnie, okey, zrozum to co tobie za chwile powiem, i porównaj to do swojej sytuacji.- powiedziałam stanowczo, nie krzycząc.
- Dobra, jestem gotowy... Chyba- dodał. Zaczynam, co wyjdzie to wyjdzie.
- Więc, pamiętasz co przeżywałam kiedy się dowiedziałam o tobie i o Lou. Byłam załamana nie miał kto mnie pocieszać, bo ty z nim nie zwracaliście na mnie uwagi, no to rozmawiałam dużo z chłopakami, Zayn był dla mnie bardzo miły, podnosił mnie na duchu i wciąż mi pomagał.
- Do czego zmierzasz...- wtrącił Harry.
- Nie przerywaj mi... Zbliżyliśmy się do siebie, wymieniając się zalotnymi słówkami coraz bardziej siebie lubiliśmy. Pewnego razu siedzieliśmy razem ze wszystkimi w kuchni, popijając kawę on zerkał w moją stronę takim wzrokiem, w tym momencie coś do niego poczułam. Szepnęłam mu do ucha, na początku dla zabawy, że go kocham on wtedy si uśmiechnął ja zawstydzona poleciałam do góry do swojego pokoju. Zayn pobiegł za mną, wtedy w pokoju...- zatrzymałam się na chwile, bo wzrok Styles'a nie wyglądał zbyt dobrze.
- Co?! Czyli chcesz powiedzieć, że z nim to zrobiłaś?! Jak mogłaś?!- wkurzył się, nawet nie dał mi dokończyć.
- Daj mi skończyć!- zaczęliśmy na siebie krzyczeć.
- Zrobiłaś to! Tu nie ma czego kończyć, jedyne co mogę zakończyć w tym momencie to nasz bezsensowny związek!- Wyśmiałam go, i odpowiedziałam bardzo głośno.
- Śmieszny jesteś, to ja powinnam z tobą skończyć jak zobaczyłam ciebie z Lou! Jesteś najgorszą osobą, jaką kiedykolwiek poznałam! -Zorientowałam się, jaki jest z niego idiota. Ja chociaż próbowałam zrozumieć, ale on?! Nie dał mi nawet dojść o słowa, od razu zaczął się drzeć.
- Ja za to żałuję, że nie widziałaś mnie z Tomlinson'em wtedy przed samochodem, przy szkole! Gdybyś przyszła trochę wcześniej, wszystko byłoby inaczej!- Nienawidzę go. Strasznie samolubnie się teraz zachował. W ogóle co to ma być?!
- Jesteś... Jesteś żałosny!- Wykrzyczałam i wybiegłam z łazienki zostawiając go. Biegnąc korytarzem, Malik ujrzał mnie i pobiegł za mną. Nie zwracałam na niego uwagi, nic w tym momencie się dla mnie nie liczyło. Zbiegałam po schodach, chcąc uciec od tego wszystkiego. Nagle... Wpadłam w kogoś, unosząc w górę swoją głowę, zobaczyłam znajome już okulary, i rzucającą się w oczy czarną laskę.
- Co się stało, młoda damo?- powiedział spokojnie, gdy ujrzał łzy w moich oczach. Nie mam pojęcia, dlaczego, ale wtuliłam się w nieznajomego bardzo mocno. Starszy pan objął mnie jedną ręką.- Chodź, wszystko będzie dobrze.- Poszedł ze mną na koniec korytarza i siadając, chyba na najstarszą kanapę w szpitalu rzekł- To co, pogadamy chwilę?- Usiadłam obok pana wyduszając z siebie od razu.
- Pokłóciłam się z najlepszym przyjacielem.- On spojrzał w swoje zmarszczone dłonie, odpowia-dając.
- Na pewno się pogodzicie. W życiu czasem tak jest, najpierw coś tracisz, aby następnie móc zyskać coś innego. Żeby zrozumieć drugą osobę, na początek musisz zrozumieć samą siebie.- mówił to z taką pewnością siebie, jakby zaznał czegoś podobnego. Chciał jeszcze coś dodać, ale ja zobaczyłam biegnącego w moją stronę Zayn'a, więc ten już nic nie powiedział. Siedział cicho, zachowywał się normalnie, tak jakbyśmy ze sobą w ogóle nie rozmawiali.
- Asia...- powiedział zmęczony mulat stając przede mną.- Wszystko okey?- mówił dysząc.- Harry, co on powiedział?- Gdy wypowiedział jego imię, serce mi stanęło.
- Mam go w dupie!- rozpłakałam się chowając głowę w dłonie.- To najgorsza osoba, jaką poznałam dotychczas.- żaląc się, poczułam ciepły dotyk Malika na moim ramieniu.
- Wstań.- powiedział, posłuchałam go, stając przed nim. Mężczyzna w podeszłym wieku, siedzący za nami, obserwował wszystko co się działo, bardzo uważnie i dyskretnie.- Kocham Cię, wiesz, że na pewno się ułoży. Pogodzisz się z nim. Pomogę tobie, dotrzymując ci towarzystwa, zawsze i wszędzie.- Nie wiem co bym bez niego zrobiła, wtuliłam się w jego ramiona płacząc.
- Przepraszam- powiedziałam, spoglądając Malikowi w ciemne źrenice.
- Za co ty mnie przepraszasz? - odpowiedział zdziwiony.
- Za to, że teraz na pewno nie będziecie się do siebie odzywać. Jak na przykład będziecie nagrywać w studio, czy chociażby jak byście chcieli gdzieś wyjść. Wszyscy się dowiedzą, że się pokłóciliście. Media, fani będą mówili o was na każdym kroku, na pewno wynajdą jakieś plotki. Właśnie za to, ciebie przepraszam. Teraz pewnie... Będzie gorzej. - Dopiero w tym momencie zdałam sobie sprawę, jak trudno jest być kimś sławnym. Na każdym kroku, nikt nie daję Ci spokoju, cały czas jesteś obserwowany. To jest najgorsza rzecz jaka może przytrafić się człowiekowi.
- Daj spokój, damy radę.- uśmiechnął się nieprzekonująco w moją stronę, wiedział, że teraz nie będzie tak lekko.
________________________________________________________
Słuchajcie, jak same zauważyłyście, coś mi się zrypało ;/ I nie mam pojęcia co z tym zrobić, niestety ale dopóki nie dowiem się jak to zmienić to zostanie tak jak jest, wiecie chodzi oto, bo poprawiałam 1, i 2 rozdz. no i jak zaktualizowałam to mi się wszystko pomieszało próbowałam już wszystkiego żeby to odkręcić, ale się nie da -.-* Mam nadzieje, że zbytnio wam to nie będzie przeszkadzało. Bardzo dziękuję za ponad 2400 wyświetleń, mam nadzieje że będzie was jeszcze więcej niż jest. Liczę też na więcej komentarzy. Jeszcze raz bardzo przepraszam za to co się stało.. Sama nie jestem z tego zadowolona ;/ Ogl. to jest tak : Bohaterowie, rozdz.3, 4, 5, 6, 7, 8, 9I, 9II, 10, 11, 1, 2, no i teraz 12 ... Bardzo was przepraszam na serio, i może jak ktoś wie jak przestawić to piszcie w kom. lub na gg: 31504367 , Jak ktoś chce żebym go informowała o nowych rozdz. to też pisać.
W ramach przeprosin duży Larry <3.<3 A raczej mały Harry, a Lou duży <3 :D
czwartek, 28 czerwca 2012
Rozdział 2 : Powiedźcie mi dlaczego ?
Mam zawsze pecha. Dzwonił i teraz zero odpowiedzi. Bardzo się o niego boję muszę szybko coś zrobić. Zadzwonię Do Lou może wie co się stało ?!
- Hallo Louis, wiesz gdzie jest Harry ?!- wrzasnęłam do słuchawki
- Nie, ale Asia spokojnie powiedz mi co się stało. Nie krzycz.
- Jak mam nie krzyczeć ? No dobra przepraszam, Harry do mnie dzwonił powiedział że muszę szybko przyjechać tylko nie wiem gdzie po co i jak, bo nagle urwało połączenie. Od pół godziny staram się je nawiązać ale się nie udaje.
- Niall i Zayn pojechali z nim chyba na zakupy a ja jestem z Liam'em, Danielle i Eleanor na mieście.
Zaraz zadzwonię do Niall'a i dam tobie znać co się dzieje dobrze ? Nie martw się wszystko będzie dobrze.
- O.K Tylko zadzwoń szybko!
Jejku jak ja się boje już 5min. minęło a Lou dalej nie dzwoni. Co jest ? Chociaż jakby się zastanowić to przecież Liam by do mnie zadzwonił Harry mówił, że dawał mu mój nr. A jak im też się coś stało, możliwe że Louis
nie może się dodzwonić i dlatego też nie daję mi znaków.
Czekałam tak pomagając mojemu Braciszkowi ułożyć kolorową wieże z klocków. A czas płynął i płynął a ja ciągle tylko myślałam czy zadzwonić do Lou czy nie. Po jakoś 20min. Nareszcie usłyszałam dzwonek tel.
- Hallo, I co, co z nimi, dodzwoniłeś się ?!- Nie dawałam mu szans na odpowiedź.
- Nie, i już długo nie wracają my też się zaczynamy martwić! Jak się czegoś dowiemy to od razu do ciebie zadzwonimy obiecuję.
- Dziękuje Ci, tylko sam wiesz jak bardzo się martwię – mówiłam już z łzami w oczach, biegnąc po schodach na górę i modląc czy nie dodał coś na Twitter’a przez ostatnie 5/10min.
- Ej nie płacz mała wszystko będzie dobrze zobaczysz. Trzymaj się i w razie czegoś, dzwoń.
- Pa Lou.
Podczas rozmowy z Louis’em ktoś nagrał mi się na pocztę głosową. Od razu odsłuchałam z myślą że to od Harr’ego. Okazało się to prawdą ale złą. Łzy spływały mi po policzkach cała się trzęsłam gdy dowiedziałam się że Harry jest w szpitalu, lekarz mówił że dzwonił na ostatni wybierany numer przez Harry’ego i Niall’a wiec pomyślałam że Louis i reszta też już wiedzą. Lekarze powiedzieli tylko że jest w szpitalu i zostanie tam przez najbliższe 3 dni albo dłużej. To jest jakieś porąbane jacy lekarze potrafią być ogólnikowi żeby nie powiedzieć co się stało ?! Eee tam ważne tylko że jest w szpitalu i jest bezpieczny. Tylko może nie wiedzą, że osobą z którą rozmawiają jest z Polski i nie jest w stanie dojechać tam w pięć minut. Od razu zbiegłam z trudem przez całkiem zaszklone oczy na dół do mojej mamy, pytając głupio czy mogłabym lecieć do Londynu bardzo szybko, zapytała dlaczego. Opowiedziałam jej o wszystkim i o dziwo po dość krótkim namyśle powiedziała że mam zobaczyć o której godzinie jest samolot, że poleci tam ze mną. Byłam zbyt smutna żeby się cieszyć tą chwilą, dlatego szybko sprawdziłam i okazało się że samolot mamy za godz. Zaczęłam się pakować na szczęście lotnisko było 15min. Od mojego domu więc z moją mamą mogłyśmy wyjechać nawet za 20min. Z biletami nie było problemu. Po niecałej godzinie siedziałyśmy w samolocie niesamowite jak szybko i w jaki sposób mogą działać emocje ludzi, też jaki mają wpływ na innych, gdyby nie ta cała sytuacja moja mama nawet by nie myślała o zgodzie. Od razu byłoby stanowcze nie. Siedziałam przytulona do mojej mamy bojąc się o chłopaków, a ta głaskała mnie po policzku ciągle cicho szepcząc „Ciii, cii wszystko będzie w porządku”. Zdziwiło mnie to że nawet mi to pomagało dopiero wtedy mogłam sobie wszystko poukładać i zorientowałam się że w ogóle nie dałam żadnego znaku Tomlinson’owi co się stało. Wyciągnęłam się z objęć mojej mamy i od razu zadzwoniłam do Lou.
- Louis, to ty ? Harry, Zayn i Niell są w szpitalu! Natychmiast jedźcie i zobaczcie co się dokładnie stało bo lekarze mi nie powiedzieli!
- Asia, Cześć tu Eleanor Louis poszedł do toalety, siedzimy w domu i się martwimy a ty dopiero teraz dzwonisz ?!
-O Cześć, Mogłabyś na mnie nie krzyczeć ?!- starałam się nie mówić głośno bo obok mnie siedzieli ludzie którzy chcieli spokojnie dolecieć na miejsce- Najlepiej daj mi Liam’a albo jeszcze lepiej jak przekażesz chłopakom i od razu pojechalibyście do szpitala, uważajcie na media bo na pewno już o tym wiedzą. Aha i tak w ogóle to ja lecę do Londynu za jakąś niecałą godz. Będę na lotnisku. Wtedy dam wam znak i powiecie mi jaki to szpital jak będę musiała go znaleźć.
- Dobra zrozumiałam to do zobaczenia.
*Harry*
Byłem chyba nieprzytomny co chwila otwierałem oczy i je zamykałem, widać świecące się nade mną lampy. Czułem się jak po jakiejś bardzo dużej dawce narkotyków chociaż nigdy nie brałem słyszałem z opowiadań byłych znajomych, że jak wstajesz następnego dnia to kręci ci się w głowie i nie masz na nic ochoty. Tak właśnie się czułem. Jedyna myśl chodząca mi po głowie to była Asia. Tylko to pamiętałem ostatnie, później to już tylko jeden wielki hałas i trzask…
Zupełnie nie wiem co się wtedy stało obudziłem się dopiero tutaj w szpitalu. Coś do mnie mówili wszyscy na raz ale później dali mi spokój i zostawili w sali. Wciąż myślałem o Asi… Gdy nagle coś mnie jakby uderzyło od środka i straciłem przytomność jeszcze zanim całkiem nic nie ogarniałem znów słyszałem głosy lekarzy i chyba Louis’a.
_* -Jejku gdzie ja jestem ? – widziałem wokół mnie tylko same pole czułem się jakbym był w niebie ale jednak coś mnie wciąż bolało w piersi, dlatego wiedziałem że jak czuje ból to znaczy że to jeszcze nie koniec… W pewnej chwili w oddali ujrzałem jakąś postać albo rzecz tylko dość wysoką, była bardzo zauważalna na polu które wydawało się nie mieć końca. Zacząłem iść w jej stronę, później biegłem coraz szybciej i nie mogłem jej dogonić mimo to że wydawało się że stała w miejscu...
*Louis*
- Boże, Harry !- Płakałem nie wiem czemu, ale po prostu płakałem, nie potrafiłem wymówić ani słowa więcej.
- Zemdlał, nie wiadomo kiedy się obudzi póki co jego stan jest stabilny, będziemy go mieć pod kontrolą- mówił lekarz kiedy prawie jego nie słuchałem.
- Zayn co się wam stało ?! – Nie mogłem się opanować i krzyczałem- mieliście tylko jechać do sklepu i wracać!
- Tak wiem bo wracaliśmy, ale fanki stały Niall i Harry chcieli się zatrzymać. Zjechałem na bok drogi, Styles wyszedł od strony ulicy odwrócił się jeszcze na chwile do Niall’a by mu przytrzymać drzwi i w tym samym momencie fanka wybiegła na drogę, samochód omijając ją wjechał w Harry’ego, ten upadł na blondyna tracąc przytomność !- Wszyscy mieliśmy łzy w oczach.
Ja bez przerwy trzymałem zielonookiego za rękę … Zadzwoniła Asia
- Chłopaki jak ja mam dojechać do tego szpitala ?! Co z Harrym ?! Zayn i Niall są cali ? – znów pytałam nie dając dojść do słowa Louis’owi
- Harry… słuchaj Asia lekarze powiedzieli, że on musi leżeć w szpitalu dłużej niż tydzień, jest nieprzytomny.- Wciąż starałem nie okazywać w rozmowie tego że płakałem, ale ona chyba się zorientowała bo zaczęła się coraz bardziej denerwować. Wytłumaczyłem jej gdzie jest ten szpital, mówiąc że przed nim będą stali Danielle z Liam’em i Zayn ’em,
czekali na nią.
Czekałam tak pomagając mojemu Braciszkowi ułożyć kolorową wieże z klocków. A czas płynął i płynął a ja ciągle tylko myślałam czy zadzwonić do Lou czy nie. Po jakoś 20min. Nareszcie usłyszałam dzwonek tel.
- Hallo, I co, co z nimi, dodzwoniłeś się ?!- Nie dawałam mu szans na odpowiedź.
- Nie, i już długo nie wracają my też się zaczynamy martwić! Jak się czegoś dowiemy to od razu do ciebie zadzwonimy obiecuję.
- Dziękuje Ci, tylko sam wiesz jak bardzo się martwię – mówiłam już z łzami w oczach, biegnąc po schodach na górę i modląc czy nie dodał coś na Twitter’a przez ostatnie 5/10min.
- Ej nie płacz mała wszystko będzie dobrze zobaczysz. Trzymaj się i w razie czegoś, dzwoń.
- Pa Lou.
Podczas rozmowy z Louis’em ktoś nagrał mi się na pocztę głosową. Od razu odsłuchałam z myślą że to od Harr’ego. Okazało się to prawdą ale złą. Łzy spływały mi po policzkach cała się trzęsłam gdy dowiedziałam się że Harry jest w szpitalu, lekarz mówił że dzwonił na ostatni wybierany numer przez Harry’ego i Niall’a wiec pomyślałam że Louis i reszta też już wiedzą. Lekarze powiedzieli tylko że jest w szpitalu i zostanie tam przez najbliższe 3 dni albo dłużej. To jest jakieś porąbane jacy lekarze potrafią być ogólnikowi żeby nie powiedzieć co się stało ?! Eee tam ważne tylko że jest w szpitalu i jest bezpieczny. Tylko może nie wiedzą, że osobą z którą rozmawiają jest z Polski i nie jest w stanie dojechać tam w pięć minut. Od razu zbiegłam z trudem przez całkiem zaszklone oczy na dół do mojej mamy, pytając głupio czy mogłabym lecieć do Londynu bardzo szybko, zapytała dlaczego. Opowiedziałam jej o wszystkim i o dziwo po dość krótkim namyśle powiedziała że mam zobaczyć o której godzinie jest samolot, że poleci tam ze mną. Byłam zbyt smutna żeby się cieszyć tą chwilą, dlatego szybko sprawdziłam i okazało się że samolot mamy za godz. Zaczęłam się pakować na szczęście lotnisko było 15min. Od mojego domu więc z moją mamą mogłyśmy wyjechać nawet za 20min. Z biletami nie było problemu. Po niecałej godzinie siedziałyśmy w samolocie niesamowite jak szybko i w jaki sposób mogą działać emocje ludzi, też jaki mają wpływ na innych, gdyby nie ta cała sytuacja moja mama nawet by nie myślała o zgodzie. Od razu byłoby stanowcze nie. Siedziałam przytulona do mojej mamy bojąc się o chłopaków, a ta głaskała mnie po policzku ciągle cicho szepcząc „Ciii, cii wszystko będzie w porządku”. Zdziwiło mnie to że nawet mi to pomagało dopiero wtedy mogłam sobie wszystko poukładać i zorientowałam się że w ogóle nie dałam żadnego znaku Tomlinson’owi co się stało. Wyciągnęłam się z objęć mojej mamy i od razu zadzwoniłam do Lou.
- Louis, to ty ? Harry, Zayn i Niell są w szpitalu! Natychmiast jedźcie i zobaczcie co się dokładnie stało bo lekarze mi nie powiedzieli!
- Asia, Cześć tu Eleanor Louis poszedł do toalety, siedzimy w domu i się martwimy a ty dopiero teraz dzwonisz ?!
-O Cześć, Mogłabyś na mnie nie krzyczeć ?!- starałam się nie mówić głośno bo obok mnie siedzieli ludzie którzy chcieli spokojnie dolecieć na miejsce- Najlepiej daj mi Liam’a albo jeszcze lepiej jak przekażesz chłopakom i od razu pojechalibyście do szpitala, uważajcie na media bo na pewno już o tym wiedzą. Aha i tak w ogóle to ja lecę do Londynu za jakąś niecałą godz. Będę na lotnisku. Wtedy dam wam znak i powiecie mi jaki to szpital jak będę musiała go znaleźć.
- Dobra zrozumiałam to do zobaczenia.
*Harry*
Byłem chyba nieprzytomny co chwila otwierałem oczy i je zamykałem, widać świecące się nade mną lampy. Czułem się jak po jakiejś bardzo dużej dawce narkotyków chociaż nigdy nie brałem słyszałem z opowiadań byłych znajomych, że jak wstajesz następnego dnia to kręci ci się w głowie i nie masz na nic ochoty. Tak właśnie się czułem. Jedyna myśl chodząca mi po głowie to była Asia. Tylko to pamiętałem ostatnie, później to już tylko jeden wielki hałas i trzask…
Zupełnie nie wiem co się wtedy stało obudziłem się dopiero tutaj w szpitalu. Coś do mnie mówili wszyscy na raz ale później dali mi spokój i zostawili w sali. Wciąż myślałem o Asi… Gdy nagle coś mnie jakby uderzyło od środka i straciłem przytomność jeszcze zanim całkiem nic nie ogarniałem znów słyszałem głosy lekarzy i chyba Louis’a.
_* -Jejku gdzie ja jestem ? – widziałem wokół mnie tylko same pole czułem się jakbym był w niebie ale jednak coś mnie wciąż bolało w piersi, dlatego wiedziałem że jak czuje ból to znaczy że to jeszcze nie koniec… W pewnej chwili w oddali ujrzałem jakąś postać albo rzecz tylko dość wysoką, była bardzo zauważalna na polu które wydawało się nie mieć końca. Zacząłem iść w jej stronę, później biegłem coraz szybciej i nie mogłem jej dogonić mimo to że wydawało się że stała w miejscu...
*Louis*
- Boże, Harry !- Płakałem nie wiem czemu, ale po prostu płakałem, nie potrafiłem wymówić ani słowa więcej.
- Zemdlał, nie wiadomo kiedy się obudzi póki co jego stan jest stabilny, będziemy go mieć pod kontrolą- mówił lekarz kiedy prawie jego nie słuchałem.
- Zayn co się wam stało ?! – Nie mogłem się opanować i krzyczałem- mieliście tylko jechać do sklepu i wracać!
- Tak wiem bo wracaliśmy, ale fanki stały Niall i Harry chcieli się zatrzymać. Zjechałem na bok drogi, Styles wyszedł od strony ulicy odwrócił się jeszcze na chwile do Niall’a by mu przytrzymać drzwi i w tym samym momencie fanka wybiegła na drogę, samochód omijając ją wjechał w Harry’ego, ten upadł na blondyna tracąc przytomność !- Wszyscy mieliśmy łzy w oczach.
Ja bez przerwy trzymałem zielonookiego za rękę … Zadzwoniła Asia
- Chłopaki jak ja mam dojechać do tego szpitala ?! Co z Harrym ?! Zayn i Niall są cali ? – znów pytałam nie dając dojść do słowa Louis’owi
- Harry… słuchaj Asia lekarze powiedzieli, że on musi leżeć w szpitalu dłużej niż tydzień, jest nieprzytomny.- Wciąż starałem nie okazywać w rozmowie tego że płakałem, ale ona chyba się zorientowała bo zaczęła się coraz bardziej denerwować. Wytłumaczyłem jej gdzie jest ten szpital, mówiąc że przed nim będą stali Danielle z Liam’
1 Rozdział : To dopiero początek...
Płakałam nie mogłam złapać oddechu wszystko we mnie mówiło żebym zrobiła to samo co się mu stało ... Ale może zacznę od początku ...
-Wróciłam - krzyknęłam trzaskając drzwiami - Mamo, już jestem. Co na obiad?!
-Naleśniki, umyj ręce i siadaj do stołu.
-Było świetnie z Julą, byłyśmy w lasku za domem, z Dominikiem i Wiktorem. Graliśmy w podchody.-opowiadałam nie zwracając uwagi na to co odpowie. Tylko myślałam ...
Już nie mogę się doczekać kiedy One Direction przylecą do Polski, dobrze że już mają zatwierdzoną tą trasę po Europie. Napisze do Harry'ego może ma chwile wolnego. Wielkie szczęście że poznałam go rok wcześniej na ich koncercie w Londynie. Od tamtego czasu wszystko jest inaczej. Prasa już nie raz pisała o nas jako "Miłość uroczych dzieci" Ale teraz to już nie dzieci Harry kończy za tydzień 18 lat ! Powiedział mi że przyjedzie do mnie z chłopakami i zrobi w Polsce swoje urodziny. Bardzo się ciesze. Jak zjadłam obiad od razu poleciałam na górę po swojego laptopa, bo Harry dał mi znak że jest na czacie. Ostatnio o ile dobrze pamiętam pisałam z nim 2 dni temu. Ciekawe co tam u niego słychać.
-Cześć kochanie. Jak tam u ciebie, bardzo za tobą tęsknie. Chciałbym przyjechać ale na razie nie mam czasu wiesz, nagrywamy drugą płytę.
-Hej. kochany ja też bardzo tęsknie, u mnie dobrze nie licząc tego ile osób mi ciebie zazdrości. Harry pamiętasz że za parę tygodni jest nasza 1 rocznica ?
-Oczywiście że pamiętam ... Tak bardzo chciałbym się teraz do ciebie przytulić zobaczyć ten twój piękny uśmiech.-Oj uwierz mi Harry nawet nie wiesz jak ja bym tego chciała- trzymać Cię za rękę i spacerować z tobą po plaży o której tyle mi opowiadałaś.
-Kocham Cię, ale właśnie za pół godziny będę prowadziła wywiad z Sylwią Grzeszczak. Później wracam do szkoły dziennikarskiej i mamy zajęcia.
-Rozumiem, ja ciebie też kocham, To papa moja śliczna, mądra, zabawna, dziewczyno moich marzeń. -Jeju jak ja lubię kiedy on mnie tak dowartościowuje, od razu mam dobry humor do końca dnia.
-papa ;*Dobra to muszę szybko zadzwonić do Julki żeby się szykowała bo już wychodzę z domu chodzi ze mną na zajęcia jest moją "prawą ręką"
*Harry*
-Chłopacy ! -Boże oni to zawsze gdzieś... -chwila co to jest ?
Harry jesteśmy na dachu, bo Niall nie chce nam oddać kanapki ... hahaha nie no żarcik !
Jesteśmy przed domem ... fanki ... masz ochotę to możesz do nas przyjść. Weź kluczyki do samochodu jedziemy na kręgle ;) Twój Lou i reszta. Aha dobra czyli idziemy się rozerwać zaraz, zaraz gdzie są te kluczyki ?
Płakałam nie mogłam złapać oddechu wszystko we mnie mówiło żebym zrobiła to samo co się mu stało ... Ale może zacznę od początku ...
-Wróciłam - krzyknęłam trzaskając drzwiami - Mamo, już jestem. Co na obiad?!
-Naleśniki, umyj ręce i siadaj do stołu.
-Było świetnie z Julą, byłyśmy w lasku za domem, z Dominikiem i Wiktorem. Graliśmy w podchody.-opowiadałam nie zwracając uwagi na to co odpowie. Tylko myślałam ...
Już nie mogę się doczekać kiedy One Direction przylecą do Polski, dobrze że już mają zatwierdzoną tą trasę po Europie. Napisze do Harry'ego może ma chwile wolnego. Wielkie szczęście że poznałam go rok wcześniej na ich koncercie w Londynie. Od tamtego czasu wszystko jest inaczej. Prasa już nie raz pisała o nas jako "Miłość uroczych dzieci" Ale teraz to już nie dzieci Harry kończy za tydzień 18 lat ! Powiedział mi że przyjedzie do mnie z chłopakami i zrobi w Polsce swoje urodziny. Bardzo się ciesze. Jak zjadłam obiad od razu poleciałam na górę po swojego laptopa, bo Harry dał mi znak że jest na czacie. Ostatnio o ile dobrze pamiętam pisałam z nim 2 dni temu. Ciekawe co tam u niego słychać.
-Cześć kochanie. Jak tam u ciebie, bardzo za tobą tęsknie. Chciałbym przyjechać ale na razie nie mam czasu wiesz, nagrywamy drugą płytę.
-Hej. kochany ja też bardzo tęsknie, u mnie dobrze nie licząc tego ile osób mi ciebie zazdrości. Harry pamiętasz że za parę tygodni jest nasza 1 rocznica ?
-Oczywiście że pamiętam ... Tak bardzo chciałbym się teraz do ciebie przytulić zobaczyć ten twój piękny uśmiech.-Oj uwierz mi Harry nawet nie wiesz jak ja bym tego chciała- trzymać Cię za rękę i spacerować z tobą po plaży o której tyle mi opowiadałaś.
-Kocham Cię, ale właśnie za pół godziny będę prowadziła wywiad z Sylwią Grzeszczak. Później wracam do szkoły dziennikarskiej i mamy zajęcia.
-Rozumiem, ja ciebie też kocham, To papa moja śliczna, mądra, zabawna, dziewczyno moich marzeń. -Jeju jak ja lubię kiedy on mnie tak dowartościowuje, od razu mam dobry humor do końca dnia.
-papa ;*Dobra to muszę szybko zadzwonić do Julki żeby się szykowała bo już wychodzę z domu chodzi ze mną na zajęcia jest moją "prawą ręką"
*Harry*
-Chłopacy ! -Boże oni to zawsze gdzieś... -chwila co to jest ?
Harry jesteśmy na dachu, bo Niall nie chce nam oddać kanapki ... hahaha nie no żarcik !
Jesteśmy przed domem ... fanki ... masz ochotę to możesz do nas przyjść. Weź kluczyki do samochodu jedziemy na kręgle ;) Twój Lou i reszta. Aha dobra czyli idziemy się rozerwać zaraz, zaraz gdzie są te kluczyki ?
Ooo znalazłem...
-Dobra koniec z tymi fankami - powiedziałem na ucho Lou - powiedz im żeby już wsiadali.
- Dziewczyny -ukonił się- niestety musimy ruszać ... Chłopaki do samochodu już!
Oczywiście za kierownicą usiadł Liam, ja z Lou i Zaynem z tyłu a Nialler z przodu -Chłopaki mam do was pytanie.
- No dawaj! -powiedział Zayn.
- Ale na poważnie, Wiecie, bo za tydzień mam urodziny i co byście powiedzieli na to żeby pojechać do Polski ? I tam je zrobić.- Liam odwrócił się z miną jakby miał zaraz wybuchnąć- Daj spkój fajnie będzie, prawda chłopaki ?
-Hmm czemu nie, tylko że ja już wiem dlaczego -zasmiał się Niall- Asiaaa Asiaa ! Hahaha
-Hahaha Niall przestań, Harry naprawde ją kocha ;)-wtrącił się Lou
- I już po imprezie chciałbym zostać jeszcze tydzień w Polsce, nie musicie zostawać ze mną możecie wrócić w końcu będe już miał 18 lat :D- Wyszczerzyłem zęby i w tym samym momęcie Liam powiedział że jesteśmy na miejscu.
-Daj spokój - powiedział - jak już pojedziemy to zostaniemy z tobą do końca.
Bawiliśmy się świetnie i jak się okazało Lou zrobił mi zdjęcie które później trafio na jego twittera:
-Dobra koniec z tymi fankami - powiedziałem na ucho Lou - powiedz im żeby już wsiadali.
- Dziewczyny -ukonił się- niestety musimy ruszać ... Chłopaki do samochodu już!
Oczywiście za kierownicą usiadł Liam, ja z Lou i Zaynem z tyłu a Nialler z przodu -Chłopaki mam do was pytanie.
- No dawaj! -powiedział Zayn.
- Ale na poważnie, Wiecie, bo za tydzień mam urodziny i co byście powiedzieli na to żeby pojechać do Polski ? I tam je zrobić.- Liam odwrócił się z miną jakby miał zaraz wybuchnąć- Daj spkój fajnie będzie, prawda chłopaki ?
-Hmm czemu nie, tylko że ja już wiem dlaczego -zasmiał się Niall- Asiaaa Asiaa ! Hahaha
-Hahaha Niall przestań, Harry naprawde ją kocha ;)-wtrącił się Lou
- I już po imprezie chciałbym zostać jeszcze tydzień w Polsce, nie musicie zostawać ze mną możecie wrócić w końcu będe już miał 18 lat :D- Wyszczerzyłem zęby i w tym samym momęcie Liam powiedział że jesteśmy na miejscu.
-Daj spokój - powiedział - jak już pojedziemy to zostaniemy z tobą do końca.
Bawiliśmy się świetnie i jak się okazało Lou zrobił mi zdjęcie które później trafio na jego twittera:
*Asia*
-To paa Jula - dałam jej buziaka i przytuliłam- dozobaczenia jutroo!
- Papa ja też ciebie kocham , ale i taak wole One Direction hehe.
-Oj uwierz mi ja bardziej ich kocham przecież sama wiesz!, Zresztą oby dwie kochamy je najmocniej na świecie ty swojego Niall'ka a ja Harry'ego- chyba wam jeszcze nie wspominałam, ale
dobra trzeba się teraz pobawić z moim braciszkiem troszkę, później wejde na Twittera i popisze z Harry'm...
No, tak w ogóle to bardzo boje się reakcji Julki jak jej powiem że 1D przjeżdża do Polski na urodziny Harry'ego . Tak go kocham. Nie wiem co ja bym zrobiła gdyby mu się coś stało ...
No ale nic jeszcze zobacze i jutro powiem Juli
"I wan i want i want but ..." Oooo Harry dzwoni ...
-Hallo, Harry ? Co chciałeś ?
-Asia musisz szybko ...
-Hej, co się stało kurde brak zasięgu czy co. Coś się musiało stać...
___________________________________________________________________________________
Za krótki ale obiecuje że będą dłuższe ... Bardzo zależy mi na waszej opinii i bardzo prosze komentujcie *_*
Najmocniej przepraszam za wszystkie błędy, 1 rozdział pisałam jakoś 3 miesiące temu, i teraz jak w tej chwili jestem w połowie 12 to jak zobaczyłam ten, to się wystraszyłam! To jest straszne przyznaję... -.- ( z góry poprawiłam ten rozdział, ale to jeszcze i tak nie tak jakbym chciała)
i Wchodźcie czesto proszę ! ;)
wtorek, 26 czerwca 2012
Rozdział 11: W szpitalu.
Siedzieliśmy już wszyscy w szpitalu, w sali razem ze śpiącym Louis'em, myślałam- co by było gdyby Hazz dowiedział się o mnie i Maliku, no dobra wkurzyłby się, ale musiałby zrozumieć tak samo jak ja zrozumiałam Larry'ego.
- I jak on się czuję?- zapytałam Harry'ego.
- Dobrze, jeszcze się ani razu nie obudził i trochę się o niego boje.- odpowiedział, a ja podeszłam do niego i mocno się w niego wtuliłam, przypominając sobie, jak mocno go kocham. On pocałował mnie w czoło i uniósł na swoje ręce.
- Kocham Cię Asia. - szepnął, dobrze że mulata nie było w sali, poszedł na papierosa. Ja, już naprawdę nie wiem co mam robić. Kocham ich obojgu tak samo. Mało brakowało, abym się nie rozpłakała w objęciach Styles'a. W ostatniej chwili Hazz oderwał się ode mnie i znowu usiadł na fotel, ja wgramoliłam się na jego kolana, a ten objął mnie w talii, po czym znów zapadła niezręczna cisza. Zastanawiałam się kiedy, i jak mu powiem, że razem z Malikiem czujemy do siebie coś więcej niż przyjaźń. W końcu zdecydowałam, że pójdę pogadać z mulatem.
-Hej, gdzie idziesz? -zapytał loczek, gdy zeszłam z niego.
- Na zewnątrz, trochę się przewietrzę, przy okazji dotrzymam towarzystwa Zayn'owi.- odpowiadając, pocałowałam go w usta i wyszłam z sali. Zaczęłam się zastanawiać- Jaką ja muszę być zdzirą, kręcę z dwoma facetami, ale to chyba coś innego niż zdzirowatość, bo obojgu kocham. Zjeżdżałam windą w dół, z 13 piętra, przyglądałam się temu jak liczba się zmniejsza, w pewnym momencie miałam wrażenie, że te cyfry zmniejszały się tylko po to, aby zakończyło się moje życie wraz z ich końcem. Poziomy schodziły w dół, do [2], po czym [1]. Winda stanęła, ale jakoś nie miałam ochoty z niej wysiadać. Było mi strasznie źle z tym co robię. Musiałam szybko pozbierać wszystkie myśli, muszę bardzo poważnie porozmawiać z brązowookim i wszystko sobie wyjaśnić. Powoli wyszłam z małego pomieszczenia i kierując się do wyjścia, po zielono-niebieskich kafelkach, mijałam ludzi, niektórych na wózkach a innych z kroplówkami na wysokich wieszakach i kółkach. Jednak wszyscy pacjenci wyglądali tak samo, białe koszule w cienkie szare paski, na ich twarzach widniał obraz zmęczenia, wykończenia. Szczerze, wyglądali jak jacyś niewolnicy. Chociaż jakby pomyśleć logicznie, to byli niewolnikami, ale nie kogoś tylko czegoś, a dokładniej jakiejś swojej choroby bądź urojenia. Chciałam z tamtego miejsca jak najszybciej wyjść, jeszcze chwila a poczułabym się jak oni. Przeszłam przez obrotowe, szklane drzwi. Dostrzegłam chodnik, na którym miejscami rozlewały się niewielkie kałuże. Podeszłam do jednej z nich, stanęłam i nachylając się spojrzałam w nią. Czułam jak krople deszczu odbijają się o moje plecy. Oglądałam swoje rozmyte odbicie myśląc- oto ja, prawdziwa ja szkoda, że nie mogę siebie dostrzec całej, widzę tylko przebłyski, dosłownie tak jak w moim umyśle. Nie znam jeszcze prawdziwej siebie, znam tylko jakieś 30% nie więcej. Na razie muszę sobie z tym jakoś radzić.- Ocknęłam się gdy stanął nade mną Malik, wystraszona, szybko obróciłam się w jego stronę, i spotkaliśmy się twarzą parę milimetrów od siebie. Złapał mnie za biodra, i przyciągając do siebie rzekł.
- Widzę, że nie możesz beze mnie żyć.- Wyszczerzył swoje białe zęby, i lampił mi się w oczy jak nigdy.
- Żartujesz sobie, ja wyszłam tylko po to aby się przewietrzyć! Nawet nie myślałam że ciebie tu spotkam!- Zaśmiałam się, żartując sobie, ale biedny chyba wziął to na poważnie, bo od razu posmutniał.
-Hej, ja przecież żartowałam...- nawet nie dokończyłam i zatopiłam swoje wargi w jego. -Kocham Cię...- gdy to powiedziałam nagle oślepił mnie blask jakiegoś flesza?! - Boże, co, nie !!-To było okropne, przecież Harry, jak on się o tym dowie to już po mnie.
- Spadajmy stąd!- wykrzyknął Malik i pobiegliśmy do środka szpitala. Ponownie mijałam ludzi, tych samych którzy byli tam wcześniej. Jakoś tym razem nie zwracałam na nich najmniejszej uwagi . Wskoczyłam z Zayn'em do zamykającej się windy, w której stał jakiś starszy pan. Mulat wcisnął [13] a ja dysząc przykucnęłam. On także zmęczony opierał swoje ręce o kolana, spoglądając na mnie zabójczo się uśmiechał zadowolony, że udało nam się uciec. Omijając jego wzrok skierowałam swój na mężczyznę w podeszłym wieku, który patrzył na mnie z pokorą. Miał jakoś 80lat, niski, podpierający się o swoją czarną laskę. Był ubrany w ciemny płaszcz i długie granatowe spodnie. Twarz blada, pełna zmarszczek, opierające się na nosie duże okulary z brązowymi oprawkami przyprawiały mnie o dreszcze. Wyglądał na porządnego człowieka, ponieważ nie dość że jego nieskazitelny ubiór to jeszcze włosy- jeżeli w ogóle można to było tak nazwać- miał ulizane żelem w lewa stronę. Patrzył na mnie, więc speszona znów wróciłam wzrokiem do ziemi. Minęliśmy siódme piętro i zatrzymując się na [8] gość wysiadł.
- Do widzenia- powiedział tak spokojnie, jakby w jego życiu nigdy nie wydarzyło się nic złego.
- Do widzenia panu.- odpowiedziałam wpatrzona w tą jego czarną laskę, dopóki drzwi zasuwając się nie zasłoniły jej.
- Dziwny facet co nie? - powiedziałam cicho w stronę Zayn'a, a ten zamyślony nie wiadomo nad czym odrzekł.
- Co, co przepraszam, zamyśliłem się. Nie, dlaczego tak sądzisz, mi wydawał się normalny, ale widziałem to wasze spojrzenie.- powiedział z lekkim namysłem i nutką niepokoju w głosie.
- No nie wiem, wydawało mi się jakbym gdzieś go już kiedyś widziała.
- Eee tam, zdawało Ci się.- uśmiechając się dodał. Wyciągnął do mnie rękę, podniósł mnie mówiąc- Aśka, co teraz zrobimy?- Przez chwilę nie wiedziałam o co mu chodzi, jednak po krótkim czasie wszystko sobie przypomniałam.
-Nie mam pojęcia, ale chyba pogadam z nim sama. Ty posiedzisz z chłopakami, wiesz jak chcesz to też możesz z nimi o tym pogadać.- powiedziałam, bo w końcu im też należałoby to wszystko wyjaśnić.
-Dobra, jak Lou będzie jeszcze spał to z nimi porozmawiam.
Szliśmy holem szpitalnym w stronę sali trzymając się za ręce. Puściliśmy się w momencie gdy wchodziliśmy do środka pokoju.
-Hej, no co tak długo?- zapytał Hazza podnosząc głowę z podbrzusza nadal śpiącego Loui'ego.
-Harry, możemy na chwilę wyjść? Chciałabym z tobą pogadać. - odpowiadając, wyciągnęłam do niego swoją dłoń, spojrzeliśmy po sobie jeszcze z czarnowłosym, miał wzrok jakby chciał powiedzieć, spoko będzie okey. Razem ze Styles'em wyszłam z pomieszczenia zmierzając w kierunku łazienki....
_______________________________________________________
Bardzo wam dziękuję za tyle wyświetleń, proszę też was o malutką sprawę, dla was to chwilka a ja będę bardziej szczęśliwsza ;) Mogłybyście polecać mojego bloga, jak naprawdę wam się podoba. Komentujcie i dołączajcie się do członków ... Jeszcze jedno przepraszam za jakiekolwiek błędy, ale pisałam szybko, bo moja mama chciała pożyczyć mojego laptopa xd... Nie wiem, tylko do jakiej pójdą łazienki do damskiej czy do męskiej xD jak chcecie to piszcie w kom. " ale spokojnie do niczego tam nie dojdzie, no chyba że kłótnia..." w ogóle wiem już jak się skończy mój blog, ale się nie martwcie, to będzie dopiero jakoś na 30 rozdz. papa : *_______________
Ogarnijcie to jak można TAK malować, Ola zna tą dziewczyne, podobno robi ona takie rysunki na tablecie. *_* będę tu wstawiać czasem takie boskie rzeczy.
sobota, 23 czerwca 2012
Rozdział 10: " Now kiss me, you fool! "
Nareszcie, ujrzałem go po 3/4 godzinach, które trwały dla mnie wiecznie. Podszedłem powoli do jasnego łóżka na którym leżała jego blada postura. Przysunąłem ciemno-pomarańczowy fotel do Louis'a, wciąż patrząc się w jego zamknięte oczy i usta, które jeszcze nie dawno uśmiechały w moją stronę, parę milimetrów od twarzy, dotykając co chwile moich warg. Usiadłem i łapiąc go w ciężką beznamiętną dłoń, głaskałem swoim kciukiem jego nadgarstek. W myślach w pewnym momencie zacząłem słyszeć szepty, które powtarzały w kółko "Ratuj mnie, ratuj mnie...". Naprawdę nie miałem pojęcia co w tej chwili się ze mną dzieje, próbowałem na początku nie zwracać na nie uwagi skupiać się na śpiącym Tomlinsonie. Mijał czas, miałem nadzieje, że każde najmniejsze drgnięcie mojego chłopaka- myślałem tak tylko jak byłem z nim sam na sam. Czasami mówiliśmy tak do siebie, zdarzało się też "my candy" albo "my cookie"- no więc jego najmniejsze drgnięcie było moją największą nadzieją, że w końcu spojrzę w jego oczy, zakocham się w nim po raz tysięczny i on szepnie do mnie coś tym swoim cudownym głosem. Myślałem tak, wciąż czekając na resztę, ale oni nie mieli chyba zamiaru się tu w końcu pojawić. W pewnym momencie, jak na moją odpowiedź dostałem sms-a od Niall'a.
"Harry, nie martw się będzie okey, ROZUMIESZ! Napisz nam co się dzieje, bo my przez tych fanów i paparazzi nie możemy wyjechać z domu, bo będą za nami jechać, aż do was, do szpitala".
- Kurde, no jak już się dzieje coś na serio poważnego, to akurat Ci głupi fotografii muszą chcieć robić nam zdjęcia, a późnij publikują jakieś gówniane plotki na nasz temat- pomyślałem, po czym odpisałem Niall'owi:
"No, szkoda, ale spoko jest wszystko w porządku, Loui wyjdzie z tego, tak przynajmniej powiedzieli lekarze. Jest jeszcze nieprzytomny, ale powinien się nie długo obudzić" wysłałem, mimo to, że myślałem zupełnie inaczej. Bałem się, nie mogłem się doczekać kiedy się obudzi.
Była godzina 00:01, kiedy już zmęczony nie mogłem spać z dwóch powodów. Pierwszy: męczyły mnie szepty w mojej głowie, których się bałem, w kółko " Ratuj mnie, zostaw innych, ratuj mnie...". Drugie: co by było gdybym zasnął, a Louis się obudził i potrzebowałby mojej pomocy, a gdybym się obudził i na monitorze widniałaby już tylko długa prosta linia. Gdyby już go nie było, odszedłbym razem z nim w ten sam sposób w jaki on próbował. W końcu moje oczy po około pół godzinie same zaczęły opadać, oparłem głowę na biodrze Loui'ego wciąż oplatając jego dłoń swoją. Zasnąłem, obok niego, przy nim.
*Asia*
Wciąż nie mogę uwierzyć w to, co się tutaj dzieje! Nie możemy wyjść z domu, a tak bardzo chcę być teraz przy Harry'm i Tomlinsonie, że już nie wiem.
-Ja pierdole, w ogóle, to gdzie jest Paul?!- Zaczął drzeć się Zayn.
-Uspokój się!- chłopacy nie byli na siebie wściekli, lecz na całą resztę osób oblegających nasz dom ze wszystkich stron.- Jeden Paul nie dałby rady takiej liczbie ludzi- mówił Liam.
-Jeżeli w ogóle można ich tak nazwać, przecież to są zwierzęta, a nie ludzie!- powiedział Simon. -Wszyscy powinniśmy się uspokoić- ogarnął sytuacje Niall- przed chwilą dostałem od Harry'ego wiadomość, pisał, że wszystko z Lou jest w porządku, więc może zrobimy tak... Tą "burzę" przeczekajmy w domu, oni w końcu odejdą. Chodźmy do kuchni, zrobią kawę, zasłonimy okna.- boże to naprawdę jakaś paranoja, i pomyśleć że jak nie znałam chłopaków, tez byłam taka "niedojrzała". Pewnie gdybym ich nie znała, teraz stałabym pod domem 1D i piszczałabym ciesząc się że zaraz ich zobaczę, w ogóle nie przejmując się tym, że coś się może dziać. Poszliśmy do kuchni na kawę, siadając na wysoki stołek przy barku potknęłam się upadając na ziemie. Na szczęście nic mi się nie stało, dlatego szybko wstałam i otrzepałam swoje krótkie spodenki i białą koszulkę w malutkie kolorowe kwiatki z czarną koronką na plecach. Ci debila zaczęli się ze mnie śmiać! Zresztą sama się z siebie nabijałam.
- Ej, uważaj bo kolejna będziesz musiała do szpitala trafić- powiedział śmiejąc się ze mnie Malik.
- Ha ha ha, bardzo śmieszne- powiedziałam z sarkazmem, a Zayn podszedł do mnie przytulając do siebie mocno, i szepnął:
- Przepraszam, przecież wiesz, to są tylko żarty- lekko się uśmiechnął przed moimi oczami.
- Wiem- powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek. Ten ciemno-skóry mężczyzna płci męskiej był nieziemsko przystojny, i bardzo słodki.
-Nic Ci się nie stało?- wow, ale mają zapłon, to znaczy i tak tylko on (zayn), reszta się dalej śmiała.
- Nie, nic mi nie jest.- odpowiedziałam, a on przysunął mnie do siebie jeszcze raz. Był taki kochany, opiekuńczy i miły że nie wiem. Usiedliśmy wszyscy do baru, ja tym razem bardziej ostrożnie. Niall, Liam i Simon po jednej stronie, ja z czarnowłosym po drugiej.
-No, to jak tam u ciebie Asia?- pijąc gorzką kawę, zapytał mnie Liam, kiedy właśnie w tym momencie przypomniałam sobie [czyt.5 rozdz] o tajemniczym liście, który wypadł z mojej szklanej szafki. Tyle było teraz na głowie, że kompletnie o nim zapomniałam.
-Okey, z ocenami dobrze mam średnią 4.86 czy jakoś tak, ale już trochę gorzej z resztą... - powiedziałam robiąc łyk kawy.
- Co masz na myśli, ktoś Cię denerwuję?- znowu zainteresował się mną Malik, spoglądając mi wciąż w oczy. Te jego ciemne źrenice wbijały się we mnie, tworząc nieprzerwaną ciszę w moich myślach. Próbowałam powiedzieć cokolwiek, było mi bardzo ciężko.
- Ja, to znaczy, ostatnio, ostatnio znalazłam w mojej szafce od szkoły, to znaczy w szkolnej szafce, liścik, w którym pisało „If you touch again Harry is bitterly regret it! Understand?” (Jeśli nie zostawisz Harry;ego w spokoju, pożałujesz tego! Rozumiesz? ). Trochę się teraz boję- Simon zapatrzył się w swój kubek z końcówką espresso, ciągle jeżdżąc nim po stole. Niall patrzył we mnie, słuchając tak samo jak reszta.
- Dlaczego, nie powiedziałaś nam o tym wcześniej?! Mogło się coś tobie stać.- zaczął Zayn.
-No dobra, nie pomyślałam, sam wiesz ile się teraz działo.- odpowiedziałam.
-Ale, przecież... Boże Simon weź idź pogadaj z Paul'em. Asia zaraz załatwię Ci ochronę! Zrozum dziewczyno, nie może się tobie nic stać. Co wtedy zrobiłby Harry, co ja bym zrobił bez ciebie!- Ten facet był najukochańszym mężczyzną na świecie, tym razem ja wstałam z miejsca i podchodząc do niego, wtuliłam się od tyłu, szepcząc mu do ucha:
- Dziękuję, kocham Cię, wiesz?- powiedziałam, oderwałam się od niego i poleciałam do swojego pokoju. Otworzyłam drzwi i z wielkim hałasem, upadłam na łóżko, uśmiechając się sama do siebie. Po chwili zaczęłam śmiać się na głos, czułam jakbym coś wzięła, chociaż wiedziałam że tak nie było. Nagle do pokoju wszedł Malik pytając.
- Boże, co jest? Czemu wybiegłaś z kuchni?- moje kąciki ust uniosły się jeszcze bardziej.
-Kocham swoje życie wiesz, po prostu kocham. Jest świetne, zajebiste w każdym stopniu- odparłam.
-Jesteś głupia...- zaśmiał się Zayn.- posuń się trochę- mówił, kładąc się obok mnie. Leżąc na plecach, spoglądaliśmy sobie w oczy, tak jakbyśmy coś do siebie czuli. To było dziwne, przecież kocham Harry'ego, może też, no bo serio coś do niego czuję, nie rozgryzłam jeszcze tylko co. W powietrzu panowała dziwna atmosfera. Wciąż patrzyliśmy sobie nawzajem w źrenice. Nasze ręce leżały tak blisko siebie, Malik w pewnym momencie złapał mnie za nią, i przez moje całe ciało przeszły ciarki, nie puściłam go.
-Asia...- zaczął spokojnie i cicho- czy mogę Ci coś powiedzieć?- speszył się, jej robi się niezręcznie, chyba za chwilę się zarumienię.
-Tak - odpowiedziałam, lekko się uśmiechając.
-No, bo może to głupio zabrzmi, ale coś do ciebie czuję. Nie wiem co, ale wiem, że to coś bardzo poważnego. - Powiedział to, okey, teraz trzeba pomyśleć jak mu powiedzieć, że czuję to samo.
-Posłuchaj...- jęknęłam- Ja... Ja chyba czuję to samo, co ty.- wydusiłam z siebie i nieśmiało podniosłam kąciki ust do góry. Byłam już pewnie cała czerwona na policzkach. On, jak do tej pory leżał obok mnie, to teraz przekręcił się i siadając na mnie, ręce podpierał na pościeli, szepcząc do mnie:
-Kocham Cię, naprawdę- pocałował mnie namiętnie, nasze usta stykając się ze sobą czuły się niesamowicie, widziałam jak czasem przechodziły go dreszcze. Nie mogłam przestać, złapałam go za talię i ponownie obracając się, tym razem ja się na nim położyłam. Przycisnął mnie do siebie, spoglądając mu w oczy powiedziałam że też go kocham. Zaczął z czułością dotykać moich warg, pieścił je swoimi, pięknymi i fascynującymi. Zamykając oczy rozkosznie wymienialiśmy się naszymi językami, oplatając je o siebie w każdą stronę. Jego dłonie schodziły coraz niżej, aby dostać się pod moją koszulkę, gdy już tam były, zaczął wspinać się po moich kręgach swoimi opuszkami palców, docierając do stanika, powoli go odpiął. Rozpinałam mu koszulę, poczynając od górnych guzików, schodząc powoli w dół, nasze języki wciąż razem kłóciły się, który jest lepszy, a przez wargi dotykające się, wciąż drżałam. Jeszcze ten jego pełen rozkoszy dotyk tkwiący na moich biodrach, lekko jeżdżący w tą i z powrotem, od karku przez moje plecy, w dół do odcinka krzyżowego. Rozpinałam mu spodnie, gdy nagle... Ktoś zapukał do drzwi, zdawało mi się że był to Liam.
-Hej, jesteście? Możecie już schodzić, za 5min. wyjeżdżamy. Mogę wejść?- Szybko zerwaliśmy się do góry. Odwróciłam się tyłem do Malika, by ten zapiął mi stanik, później ja zaczęłam mu zatrzaskiwać guziki koszuli, gdy on zapinał sobie spodnie.
-Nic nie było, prawda?- szepnął w moją stronę, po czym na jego twarzy pojawił się wyraz zadowolenia.
-Zgada się, zupełnie nic, niech to na razie zostanie naszą tajemnicą- odpowiedziałam uroczym uśmiechem...
____________________________________________________________________________
Dziękuję wszystkim, którzy czytają mojego bloga, mam nadzieje, że podoba się wam. Komentujcie proszę ;) , obserwujcie i czytajcie <3 ... ( dla Natalia Directioner :* ).
Subskrybuj:
Posty (Atom)


