Rozdział 9: "Przepraszam Cię Harry x" cz. I
Szybko ogarnęliśmy się z Harry'm. Zbiegając na dół, Hazz mnie wyprzedził, wpadł z hukiem do piwnicy i... Stanął jak słup. Zaświeciły mu się oczy, i po policzku poleciała pierwsza z wielu łez. Zszedł, wpatrzony w jedno miejsce, powoli po schodach wciąż nie mogąc uwierzyć w to co się stało, zresztą nie było to dziwne bo ja też płakałam. A konkretnie, na ciemno-pomarańczowej ceglanej podłodze rozlewała się dość duża kałuża krwi. Niall, Harry i Zayn spojrzeli po sobie z przerażeniem, po czym Malik rzucił się do telefonu dzwoniąc od razu na pogotowie.
(Włącz piosenkę : http://www.youtube.com/watch?v=WQYsGWh_vpE < włącz cicho, wybierz z tych dwóch która cię bardziej 'rozpuszcza'> lub tą : http://www.youtube.com/watch?v=PQ5cG-PE8Bk ja polecam tą pierwszą. )
*Harry*
Podbiegłem do jego sylwetki. Nieprzytomnego ciała, które krwawiło z jednego miejsca. Z jego ręki... Przyklęknąłem obok niego ze łzami, jak w oczach tak na całej mojej twarzy. Lekko uniosłem jego rękę kładąc na swoich kolanach. Gdy ją odwróciłem ujrzałem napis wycięty najprawdopodobniej żyletką leżącą obok niego. Na jego ręce widniało "Przepraszam Cię Harry x" ten "x" był najbardziej zranionym miejscem i znajdował się najbliżej żył w nadgarstku. Rozpłakałem się i wtuliłem swoją głowę w jego pierś. Nie mogłem oddychać wszystko tłumiło się we mnie. Zacząłem po cichu mówić, kołysząc się do tyłu i do przodu.
- To nie jest twoja wina, Nigdy nie była rozumiesz!- mówiłem głośno mając jak głupi nadzieje na to ze mnie usłyszy. Wciąż wylewałem z siebie łzy, Asia przyklęknęła obok mnie i objęła swoją ręką. Ja ją naprawdę kocham, ale tak samo kocham ją jak Louis'a. Obydwoje są dla mnie równocześnie ważni. Lou, ja nie wiem co ja bym bez niego zrobił, w tej chwili to on był najważniejszy. Nie mogłem powstrzymać łez, ciągle spływały mi po policzkach.W ogóle , to był koszmar, na dworze była straszna burza, i dlatego wszystko co się tutaj działo wyglądało jak z Horroru.
- Do cholery!- wrzasnąłem w stronę wejścia do podziemia- gdzie jest kurwa ta popieprzona karetka!- krzyczałem tylko dlatego, że się cały czas trząsłem ze strachu, z płaczu. Od tego wszystkiego już mi nawet trudno było oddychać, musiałem się nieźle zaciągnąć powietrzem, żeby móc jeszcze myśleć. Przez głowę przebiegały mi różne sprawy, które nawiązywały do jednej, do Louis'a. - Dlaczego pomyślał że to jego wina, dlaczego nie zauważyłem ze coś jest nie tak. Załamał się, pewnie pomyślał, że psuje mój związek z Asią. On jest... nie wiem sam, już nie wiem. Jest moim całym życiem- myślałem o tym wszystkim naraz. Usłyszałem dzwonek do drzwi, pomyślałem- nareszcie przyjechali- Asia pognała do drzwi, podczas gdy ja wciąż modliłem się nad swoim kochankiem. Po chwili przyszła ona z lekarzami.
-Proszę się odsunąć- powiedzieli, ale nie chciałem tego zrobić, nawet nie drgnąłem.
- Harry chodź, będziesz mógł pojechać z nim karetką, ale teraz odejdź- moja dziewczyna złapała mnie za ramię i lekko od niego odciągnęła. Nie mogłem patrzeć jak przenoszą nieprzytomnego Louis'a na nosze. Podszedłem pod kamienną ścianę opierając się o nią i zjechałem powoli na dół, chowając twarz w kolanach i zakrywając się dłońmi. Zawsze był uśmiechniętym chłopakiem, zabawnym, czarującym. Nawet podczas snu jego buzia wydawała się uśmiechnięta. Teraz jego twarz była obojętna, bez wyrazu i jakichkolwiek uczuć. To było najgorsze co mnie spotkało dotąd w moim życiu, nigdy go takiego nie widziałem. Bardzo się o niego bałem. Nie ukrywam że dalej płakałem, tyle że tym razem w ramionach Asi. Nie patrzyłem jak go wynoszą, nie interesowało mnie gdzie są ani co robią chłopcy. Po krótkiej chwili już siedziałem w białym samochodzie, trzymając Lou za rękę, i nie miałem pojęcia co będzie dalej...
______________________________________________________________
Sorry za taki krótki rozdz. ale mam nadzieje że się podobał i że nie ma dużo błędów, Mam bardzo dużo na głowie tyle sprawdzianów że nie wiem, i to wszystko żeby zdobyć upragniony czerwony pasek :D... Prszoszę was, komentujcie każdy rozdz. , Bardzo wam dziękuję za 1000 wyświetleń *_* TO BARDZO WIELE DLA MNIE ZNACZY <3. Sorry ale nie wiem czemu piosenki nie wyświetliły się jako linki ale je skopiujcie, i wklejcie na pasek ;p i wtedy sobie odtwórzcie.
Dedyk dla Harry'ego <3.<3 Hyhy, ej wiecie że mam numer Harry'ego Styles'a !! *_* ( Natalka)
Translate
Łączna liczba wyświetleń
wtorek, 12 czerwca 2012
niedziela, 10 czerwca 2012
Rozdział 8: Nie mam pojęcia co mu się stało...
Siedziałam, w łazience zastanawiając się czy wpuścić Malika do środka. Ciągle pukał w drzwi, pytając.
- Nic ci nie jest? Asia jesteś tam? No odezwij się bo zaraz dostanę szału... - i tak było w kółko ale się nie odzywałam. Nie miałam siły nic z siebie wydusić, wciąż leciały mi po moich czerwonych policzkach ścieżki łez, jak rzeczka która nie miała ochoty się zatrzymać. Chłopacy zaczęli mówić, już nie krzyczeli na siebie. I dopiero teraz słyszałam niektóre rzeczy, kiedy każdy mówił w miarę po kolei.
- Czy nie widzisz że ją ranisz?! - podnosił głos Niall - To wspaniała dziewczyna, przynajmniej jest w normalnym wieku i nie jest plastikiem, jak to często bywa w twoim przypadku zdobywania dziewczyn.- Uhh Horan nie mówił tym swoim milusim głosikiem, miał go teraz raczej straszny, pierwszy raz słyszałam taki z jego ust.
- Właśnie, - wtrącał się Zayn, którego słyszałam najbardziej, gdyż stał pod drzwiami. - Asia jest naprawdę najfajniejszą dziewczyną którą do tej pory poznałem z twoich znajomych Harry! - Ooo to było miłe z strony mulata
-Możecie nie oceniać moich dziewczyn, wgl. moich spraw... Zawsze musicie się wtrącać! - Harry krzyczał na chłopaków, ale Loui'ego nie słyszałam. Albo stał gdzieś po cichu w kącie albo nie było go w pokoju.
- Ej, chłopaki stop! Przestańcie się kłócić okey? - mówił Liam, jak zwykle spokojnie.
Cały czas nie wiedziałam co by się stało jakbym wyszła. Wstałam z wanny podeszłam do lustra a gdy w nie spojrzałam to się przeraziłam.
- O boże jak ja wyglądam -,- - pomyślałam, odkręciłam letnią wodę i zaczęłam powoli obmywać twarz. Skończyłam ponownie zerkając w lustro... Prawie nic nie pomogło, ale było już trochę lepiej. Chyba wyjdę, do nich żeby jakoś może ogarnąć sytuacje. Bo w ogóle to co ja wyprawiam, przeze mnie One Direction się ze sobą kłócą ?! Ale ja jestem mega głupia. Wyjdę i powiem .. właśnie i co powiem.Dobra tam wychodzę !!
Otarłam sobie jeszcze raz oczy, podeszłam do drzwi złapałam za klamkę i ją szarpnęłam.Drzwi się otworzyły a ja stanęłam przed nimi. Chłopaki jak do tej pory się kłócili, tak teraz nagle zamilknęli i swój wzrok skierowali na mnie. Ktoś musiał przerwać tą dziwną ciszę.
- Co, coś mi się stało, że się we mnie tak patrzycie? - zapytałam zadziornym głosem.
- Nie, po prostu... - zaczął Niall zaczął
-Po prostu, zdziwiliśmy się że wyszłaś.- dokończył Malik, bo Horan'a zatkało.
- Chciałabym porozmawiać z Harry'm w cztery oczy dobrze? - powiedziałam ocierając końcówki łez które jak się założę, jeszcze dzisiaj polecą.- Moglibyście opuścić mój pokój chłopaki, proszę- powiedziałam patrząc na Malika.
- Dobra, chłopaki wychodzimy, pójdziemy poszukać Louisa.- Odrzekł, i wyszli. Hazz patrzył na mnie, sama nie wiem jak. Kochałam go bardzo, to co zrobił było okropne.
- Harry, chciałabym wiedzieć tylko jedną rzecz - powiedziałam siadając na oknie, on stał na przeciwko mnie patrząc w moje oczy.- Powiedz mi tak naprawdę co czujesz, do Louisa, muszę wiedzieć. Sam wiesz.- Zamknął na chwile oczy, zrobił głęboki oddech, i siadając obok mnie złapał za ręce i mówił.
- Chce żebyś wiedziała, wszystko, ale to nie jest takie proste, Kocham cię, i to jest prawda najszczersza. Odkąd cię ujrzałem to coś poczułem. A Lou nie potrafię po prostu, nie umiem tego wytłumaczyć. Zrozum to nie jest proste.- Zaraz oszaleje, nie byłam na niego zła, ale chciało mi się płakać. Znowu. - Ja. Ja mogę ci to wytłumaczyć, ale trochę to potrwa.
- Mamy czas, spokojnie. - Odpowiedziałam, a on opierając się o okno, zaczął mówić...
-Więc, zaczęło się od tego jak poznaliśmy się w łazience w programie x-factor, wtedy jeszcze nie mieliśmy pojęcia że możemy być razem w zespole. To był zwykły przypadek, ja wychodziłem z toalety kiedy Lou na mnie wpadł, to było tylko przepraszam i akurat razem poszliśmy umyć ręce... W pewnym momencie spojrzeliśmy w lustro na siebie w tej samej chwili.
Zaśmialiśmy się *-Ładnie zaśpiewałeś, gdybym miał wybierać z wszystkich uczestników, głosował bym na ciebie-* on powiedział z grzecznością *-Serio?! Ja chciałem właśnie to samo powiedzieć tobie uważam że byłeś świetny, jedyny w swoim rodzaju. Oryginalny- * Odpowiedziałem mu, wtedy już zachowywaliśmy się dziwnie, wyszliśmy z toalety żegnając się uciskiem ręki, W chwili gdy go dotknąłem przeszły mnie ciarki. Go chyba też, bo dziwnie się wzdrygnął. Później gdy zobaczyliśmy siebie i 3 innych chłopaków na scenie patrzeliśmy na siebie jak z bajki. i usłyszeliśmy głos. * Macie dwa wyjścia albo odchodzicie osobno, albo wchodzicie dalej jako grupa! * powiedział Simon. Oczy nam wszystkim się zaświecili i od razu wszyscy jednogłośnie stwierdziliśmy *YES *__* * TO BYŁO CUDOWNE ! Od razu jakoś tak wyszło że się na siebie rzuciliśmy ! Przytuliliśmy się i znowu pszeszły mnie ciarki... I od tamtej pory było tak za każdym razem, w każdym video diary patrzeliśmy na siebie tak jak zakochani, ale nic o tym nie mówiliśmy, w końcu później fani zaczęli to zauważać i nazwali nas "Larry Stylinson" .Przyznam że czasem ze sobą spaliśmy wtedy ciągle mnie przechodziły dreszcze. To było przyjemne, ale zazwyczaj gdy się budziłem rano to od ciarek jakie miałem przez poprzednią noc, to albo było mi zimno albo miałem mocniejsze loki, i musiałem wkładać czapkę stąd wzięło się także to " Chłopaki po każdej przespanej ze sobą nocy noszą czapki" I niestety ale ty była prawda. Mijały miesiące a ja dalej czułem się przy nim jak w niebie. Już nawet dwa albo 3 razy się pocałowaliśmy w jakiś wywiadach. Zaczęliśmy na początku mówić sobie *kocham cię * tak po przyjacielsku , ale później przeszło to w coś poważniejszego... Ale gdy ujrzałem cię, to poczułem że to ty musisz być tą jedyną DZIEWCZYNĄ wiesz, .. Kocham Loui'ego, ale ciebie także bardzo mocno kocham !! - Łał, to było dość długie ... i jestem z siebie dumna że ani razu mu nie przerwałam :)
- Ohh Harry- zaczęłam płakać - czyli to znaczy , znaczy że zepsułam twój i Louisa związek ?
- NIE czyś ty zwariowała , powiedziałem że cię kocham! - przytulił mnie i się pocałowaliśmy.
- Ja ciebie też kochanie - Powiedziałam i w pewnej chwili usłyszeliśmy jakiś krzyk z dołu, albo i z piwnicy.
- BOŻE CO SIĘ STAŁO, DLACZEGO ON JEST NIEPRZYTOMNY ?!
________________________________________________________________________________
Mam nadzieje że się wam spodobało, I się cholernie cieszę za mam już tyle wyświetleń !! *__* Dziękuje wam bardzo za to ; **
Polecajcie mojego bloga, komentujcie, i odp. w ankiecie, z każdym przeczytany rozdziałem <3
Sorrki wiem że mógłby być trochę dłuższy, ale przez cały ten weekand tylko siedziałam na komie a jutro mam 4 kartk. ; /
CHCĘ JUŻ WAKACJE ! *_*
( Chciałam się jeszcze zapytać czy podoba się wam nowy wygląd strony, czy mam coś zmienić. Powiedźcie czy się dobrze czyta taką czcionką? )
Dedyk dla Oliwi <3 ;)
-
Siedziałam, w łazience zastanawiając się czy wpuścić Malika do środka. Ciągle pukał w drzwi, pytając.
- Nic ci nie jest? Asia jesteś tam? No odezwij się bo zaraz dostanę szału... - i tak było w kółko ale się nie odzywałam. Nie miałam siły nic z siebie wydusić, wciąż leciały mi po moich czerwonych policzkach ścieżki łez, jak rzeczka która nie miała ochoty się zatrzymać. Chłopacy zaczęli mówić, już nie krzyczeli na siebie. I dopiero teraz słyszałam niektóre rzeczy, kiedy każdy mówił w miarę po kolei.
- Czy nie widzisz że ją ranisz?! - podnosił głos Niall - To wspaniała dziewczyna, przynajmniej jest w normalnym wieku i nie jest plastikiem, jak to często bywa w twoim przypadku zdobywania dziewczyn.- Uhh Horan nie mówił tym swoim milusim głosikiem, miał go teraz raczej straszny, pierwszy raz słyszałam taki z jego ust.
- Właśnie, - wtrącał się Zayn, którego słyszałam najbardziej, gdyż stał pod drzwiami. - Asia jest naprawdę najfajniejszą dziewczyną którą do tej pory poznałem z twoich znajomych Harry! - Ooo to było miłe z strony mulata
-Możecie nie oceniać moich dziewczyn, wgl. moich spraw... Zawsze musicie się wtrącać! - Harry krzyczał na chłopaków, ale Loui'ego nie słyszałam. Albo stał gdzieś po cichu w kącie albo nie było go w pokoju.
- Ej, chłopaki stop! Przestańcie się kłócić okey? - mówił Liam, jak zwykle spokojnie.
Cały czas nie wiedziałam co by się stało jakbym wyszła. Wstałam z wanny podeszłam do lustra a gdy w nie spojrzałam to się przeraziłam.
- O boże jak ja wyglądam -,- - pomyślałam, odkręciłam letnią wodę i zaczęłam powoli obmywać twarz. Skończyłam ponownie zerkając w lustro... Prawie nic nie pomogło, ale było już trochę lepiej. Chyba wyjdę, do nich żeby jakoś może ogarnąć sytuacje. Bo w ogóle to co ja wyprawiam, przeze mnie One Direction się ze sobą kłócą ?! Ale ja jestem mega głupia. Wyjdę i powiem .. właśnie i co powiem.Dobra tam wychodzę !!
Otarłam sobie jeszcze raz oczy, podeszłam do drzwi złapałam za klamkę i ją szarpnęłam.Drzwi się otworzyły a ja stanęłam przed nimi. Chłopaki jak do tej pory się kłócili, tak teraz nagle zamilknęli i swój wzrok skierowali na mnie. Ktoś musiał przerwać tą dziwną ciszę.
- Co, coś mi się stało, że się we mnie tak patrzycie? - zapytałam zadziornym głosem.
- Nie, po prostu... - zaczął Niall zaczął
-Po prostu, zdziwiliśmy się że wyszłaś.- dokończył Malik, bo Horan'a zatkało.
- Chciałabym porozmawiać z Harry'm w cztery oczy dobrze? - powiedziałam ocierając końcówki łez które jak się założę, jeszcze dzisiaj polecą.- Moglibyście opuścić mój pokój chłopaki, proszę- powiedziałam patrząc na Malika.
- Dobra, chłopaki wychodzimy, pójdziemy poszukać Louisa.- Odrzekł, i wyszli. Hazz patrzył na mnie, sama nie wiem jak. Kochałam go bardzo, to co zrobił było okropne.
- Harry, chciałabym wiedzieć tylko jedną rzecz - powiedziałam siadając na oknie, on stał na przeciwko mnie patrząc w moje oczy.- Powiedz mi tak naprawdę co czujesz, do Louisa, muszę wiedzieć. Sam wiesz.- Zamknął na chwile oczy, zrobił głęboki oddech, i siadając obok mnie złapał za ręce i mówił.
- Chce żebyś wiedziała, wszystko, ale to nie jest takie proste, Kocham cię, i to jest prawda najszczersza. Odkąd cię ujrzałem to coś poczułem. A Lou nie potrafię po prostu, nie umiem tego wytłumaczyć. Zrozum to nie jest proste.- Zaraz oszaleje, nie byłam na niego zła, ale chciało mi się płakać. Znowu. - Ja. Ja mogę ci to wytłumaczyć, ale trochę to potrwa.
- Mamy czas, spokojnie. - Odpowiedziałam, a on opierając się o okno, zaczął mówić...
-Więc, zaczęło się od tego jak poznaliśmy się w łazience w programie x-factor, wtedy jeszcze nie mieliśmy pojęcia że możemy być razem w zespole. To był zwykły przypadek, ja wychodziłem z toalety kiedy Lou na mnie wpadł, to było tylko przepraszam i akurat razem poszliśmy umyć ręce... W pewnym momencie spojrzeliśmy w lustro na siebie w tej samej chwili.
Zaśmialiśmy się *-Ładnie zaśpiewałeś, gdybym miał wybierać z wszystkich uczestników, głosował bym na ciebie-* on powiedział z grzecznością *-Serio?! Ja chciałem właśnie to samo powiedzieć tobie uważam że byłeś świetny, jedyny w swoim rodzaju. Oryginalny- * Odpowiedziałem mu, wtedy już zachowywaliśmy się dziwnie, wyszliśmy z toalety żegnając się uciskiem ręki, W chwili gdy go dotknąłem przeszły mnie ciarki. Go chyba też, bo dziwnie się wzdrygnął. Później gdy zobaczyliśmy siebie i 3 innych chłopaków na scenie patrzeliśmy na siebie jak z bajki. i usłyszeliśmy głos. * Macie dwa wyjścia albo odchodzicie osobno, albo wchodzicie dalej jako grupa! * powiedział Simon. Oczy nam wszystkim się zaświecili i od razu wszyscy jednogłośnie stwierdziliśmy *YES *__* * TO BYŁO CUDOWNE ! Od razu jakoś tak wyszło że się na siebie rzuciliśmy ! Przytuliliśmy się i znowu pszeszły mnie ciarki... I od tamtej pory było tak za każdym razem, w każdym video diary patrzeliśmy na siebie tak jak zakochani, ale nic o tym nie mówiliśmy, w końcu później fani zaczęli to zauważać i nazwali nas "Larry Stylinson" .Przyznam że czasem ze sobą spaliśmy wtedy ciągle mnie przechodziły dreszcze. To było przyjemne, ale zazwyczaj gdy się budziłem rano to od ciarek jakie miałem przez poprzednią noc, to albo było mi zimno albo miałem mocniejsze loki, i musiałem wkładać czapkę stąd wzięło się także to " Chłopaki po każdej przespanej ze sobą nocy noszą czapki" I niestety ale ty była prawda. Mijały miesiące a ja dalej czułem się przy nim jak w niebie. Już nawet dwa albo 3 razy się pocałowaliśmy w jakiś wywiadach. Zaczęliśmy na początku mówić sobie *kocham cię * tak po przyjacielsku , ale później przeszło to w coś poważniejszego... Ale gdy ujrzałem cię, to poczułem że to ty musisz być tą jedyną DZIEWCZYNĄ wiesz, .. Kocham Loui'ego, ale ciebie także bardzo mocno kocham !! - Łał, to było dość długie ... i jestem z siebie dumna że ani razu mu nie przerwałam :)
- Ohh Harry- zaczęłam płakać - czyli to znaczy , znaczy że zepsułam twój i Louisa związek ?
- NIE czyś ty zwariowała , powiedziałem że cię kocham! - przytulił mnie i się pocałowaliśmy.
- Ja ciebie też kochanie - Powiedziałam i w pewnej chwili usłyszeliśmy jakiś krzyk z dołu, albo i z piwnicy.
- BOŻE CO SIĘ STAŁO, DLACZEGO ON JEST NIEPRZYTOMNY ?!
________________________________________________________________________________
Mam nadzieje że się wam spodobało, I się cholernie cieszę za mam już tyle wyświetleń !! *__* Dziękuje wam bardzo za to ; **
Polecajcie mojego bloga, komentujcie, i odp. w ankiecie, z każdym przeczytany rozdziałem <3
Sorrki wiem że mógłby być trochę dłuższy, ale przez cały ten weekand tylko siedziałam na komie a jutro mam 4 kartk. ; /
CHCĘ JUŻ WAKACJE ! *_*
( Chciałam się jeszcze zapytać czy podoba się wam nowy wygląd strony, czy mam coś zmienić. Powiedźcie czy się dobrze czyta taką czcionką? )
Dedyk dla Oliwi <3 ;)
-
piątek, 8 czerwca 2012
Rozdział 7: Czas na rozmowę...
- NIBY Hazzy mama mówiła żebym się tym nie przejmowała- myślałam pod czas jazdy do domu. Tak tylko ciekawe co ona by zrobiła gdyby to jej chłopak za jej plecami spotykał się z inną bądź innym. To było dla mnie zbyt dziwne, może Styles'a mama powiedziała tak publicznie po to aby Hazz miał fanki ... Sama nie wiem. Jakbym nie była z nim to bym się jarała że chodziłby z Louis'em bo osobiście kocham Gejów. Ale to już nie chodzi tylko o mnie przecież jak już myślałam Tomlinson ma Eleanor i jak ona jest z nim (przy nim) to Lou nie odpierdala takich numerów! Szczerze mówiąc chciało mi się płakać. Nie miałam pojęcia jak zacząć z nim rozmowę, a tym bardziej jak ona się skończy.Dojechaliśmy do domu, nie czekałam na chłopaków miałam gdzieś to co będą robić sami. Otworzyłam dom, kierując się w stronę kuchni gdzie Niall i Liam wcinali płatki.
-Cześć chłopaki.- powiedziałam, otworzyłam lodówkę wyjęłam z niej mleko. Miskę wzięłam z ciemnej szafki obok. Zrobiłam sobie płatki usiadłam do stołu i zaczęłam jeść.
- Hej, młoda jak tam u ciebie? - Odezwał się Niall z pełną płatków buzią. On to mnie zawsze rozwalał. Powinnam mu powiedzieć, Nialler kotku nie je się z pełną buzią, ale miałam za bardzo zły humor żeby to z siebie wydusić, bo pewnie potem musiałabym się śmiać.
- Nie za dobrze, ale na razie nie mam ochoty o tym gadać.- powiedziałam zasmucona.
- Dlaczego, coś się stało, a tak wgl. to gdzie jest twój Hazz? Hmm?- Boże czy na świecie istnieje dla mnie tylko on (no dobra może tak, i dlatego tak się tą sytuacją przejmuję), dlaczego nie zapytał o szkołę, jak sprawdzian tylko gdzie jest Harry. Chociaż jakby zapytał o lekcje to chyba też nie byłoby lepiej, bo w sumie to przesiedziałam je w schowku na miotły.
-Harry? Przyjechałam z nim i Loui'm do domu, ale jak widać jeszcze są na zewnątrz. - właśnie i to mnie najbardziej irytowało "na zewnątrz" razem. Ciekawe co bym zobaczyła gdybym teraz wyszła przed dom. Czy ujrzałabym ich w samochodzie rozmawiających najprawdopodobniej o mnie, czy może zobaczyłabym ich na tylnym siedzeniu jak się razem obmacują i w ogóle. Co dziwne? Nawet nie pomyślałam że może fanki, ale jak przyjechaliśmy to nie stały na parkingu i nie krzyczały.
- Coś nie jesteś z tego zadowolona, prawda?- powiedział mi troskliwie Li.
- Nie za bardzo, no dobra jak chcecie to możemy o tym porozmawiać, ale nie tutaj. Możemy iść do mojego pokoju, gdzie Harry też musi pukać.- właśnie skończyliśmy płatki i Liam chował mleko do lodówki.
- Okey, daj, schowam tobie miskę do zmywarki i pójdziemy- oddałam mu swoją miskę po płatkach. I poszliśmy razem z Nialler'em do mojego pokoju. Gdy wchodziliśmy po schodach widziałam jak Zayn ogląda Tv
- Hej czekajcie, mogę iść z wami posłuchać tego co się stało? - Malik lubił pocieszać i umiał pocieszać ludzi, więc.
- No pewnie, Zayn wyłącz Tv i chodź. - uśmiechnęłam się do niego.
Gdy czarne drzwi się otworzyły ukazał mi się widok czystego pokoju, byłam zdziwiona, ale chłopacy powiedzieli mi, że sprzątaczka sprzątała i przy okazji ogarnęła mój pokój. Usiadłam na krześle z wygodnym oparciem odsunęłam je od swojego kremowo białego biurka i przesunęłam się z nim robiąc hałas o kremowo-różowej wykładzinie pod okno. Zeszłam robiąc miejsce Niall'owi, który usiadł na nim tak ze swoją seksowną brodą opierał się o oparcie (no wiecie tak tyłem). Payne siedział na mojej czarnej kołdrze na której leżały jasne poduszki z frendzelkami. Zayn wskoczył na biurko, usiadł po turecku i był gotowy.
A ja sama usiadłam na oknie, moim najukochańszym miejscu do czytania książek. Było duże z szerokim parapetem zrobione specjalnie jako miejsce do wypoczynku. Wisiały tam kolorowe firanki i była długa poduszka też kolorowa na której się właśnie oparłam.
- Było tak. Podczas jazdy do szkoły...- i zaczęłam opowiadać, mówiłam o zazdrosnych spojrzeniach Louisa, wspomniałam też o moim i Hazzy małym sekreciku w schowku. I doszłam do ostatniego zdarzenia, miałam szklanki w oczach kiedy ponownie miałam mówić o tym o widziałam kiedy wyszłam ze szkoły. To jak trzymali się za ręce, zbliżali swoje twarze w swoje strony, a później Harry powiedział mi że mnie kocha.
-Ale kiedy zapytałam się go czy Loui'ego też kocha- mówiłam do chłopaków, ale już nie mogłam, gdzieś myślałam że zaraz wielka bańka łez znajdująca się w moim gardle zaraz wybuchnie. Malik do mnie podszedł i mocno mnie objął. Niepotrzebnie, bo właśnie bańka w tym momencie pękła i zaczęłam płakać w jego ramionach.
- Będzie dobrze, wszystko będzie okey zobaczysz- szeptał do mnie. Przytuliłam się do niego najmocniej jak potrafiłam, po czym puściłam go aby usiadł obok mnie. Objął mnie ręką za ramie.
- Ej Aśka, spoko będzie fajnie zobaczysz, ja pogadam z Harry'm. Jak chcesz.- Nialler gadał próbując mnie pocieszyć i uspokoić.
-Nie, ja sobie ze Styles'em porozmawiam chyba sama.- chciałam to sama wyjaśnić z lokiem.
- No jasne, jak chcesz. Jak coś to w razie czego my możemy porozmawiać z Tomem.- powiedzieli Niall z Malikiem
- Okey, dziękuje wam chłopaki. -powiedziałam i przytuliłam się ponownie do Zayn'a.
- Tak a pro po to ciekawe, gdzie są teraz Harry z Louis'em- zdziwił się Liam, ja też zaczęłam się zastanawiać.
-Dość tego idę po nich, czekajcie tutaj. Załatwimy to wszystko razem!! - Wkurzyłam się, wstałam i wychodząc trzasnęłam drzwiami. Biegłam po schodach na dół. Szłam szybkim krokiem w stronę drzwi wyjściowych. Stanęłam jeszcze na chwile przed nimi, i głośno odetchnęłam.
- Dobra, ciekawe co ja tam zobaczę- bałam się, naprawdę nie miałam pojęcia co zobaczę za drzwiami. Nie było ich w domu od jakiś 30min. Boże a jak coś im się stało?! Przez tyle czasu nie przyszło mi nic takiego do głowy. Nie, nie stało się im nic bo byli razem i by sobie pomogli w razie zagrożenia. Czyli jednak to najgorsze? ;C
- Dobra stop! najlepiej będzie jak po prostu otworze te cholerne drzwi- wyszeptałam pod nosem. Złapałam za klamkę i .... Mocno je szarpnęłam.
Moje serce zamarło widziałam to! Stoją przed drzwiami i trzymają się za te cholerne tyłki całując się. KURWA co to ma być?! Od razu się rozpłakałam. Zauważyli mnie nie od razu bo aniołki, albo może raczej diabły. Mieli zamknięte oczy.
- Khyhm - głośno odchrząknęłam ze łzami na policzkach, które ciągle spływały niżej. Zauważyli mnie, boże to było straszne, najgorsze w moim życiu.Od razu się od siebie oddalili. Tak jakby myśleli że niczego nie widziałam. Płakałam, wciąż strużkami łzy spływały mi po policzkach aż do końca rys mojej twarzy, kapiąc następnie na ziemie.
- Przepraszam- powiedział Harry. Co on kurwa myśli że w takiej chwili... że to pomoże. Teraz chciało mi się płakać jeszcze mocniej. Odwróciłam się tyłem do nich i pobiegłam nie za szybko w stronę schodów bo obraz przed oczyma rozpływał mi się prze zły. On i Lou chyba zaczęli iść za mną słyszałam głos.
- Ej, stój to nie jest to co myślisz- chyba Louis chciał mnie rozśmieszyć tym tekstem! Nie, ma rację to nie tak jak myślę wcale nie stali przede mną liżąc się?! Wbiegłam po schodach, otworzyłam drzwi od mojego pokoju tylko popatrzyłam na zdziwionych chłopaków i wbiegłam do swojej łazienki zamykając się na klucz. Nie mogłam przestać płakać usiadła na wannie i schowałam głowę w rękach. Zza drzwi słyszałam tylko chłopaków kłócących się ze sobą, i Zayn'a wciąż pukającego w moje drzwi od łazienki...
________________________________________________________________________________
Dedyk dla Ewelinki <3.<3 Dziękuje że zajmujesz mi ten mój czas baby :D
Nie mogę się doczekać nowych piosenek chłopaków no !!!!
Komentować i odp. w ankiecie <3
czwartek, 7 czerwca 2012
rozdział 6: Że niby Larry ?! ... Nie, to niemożliwe. ;c
Dobra odebrałam ten test dostałam 5- .. Jaram się , ale nie wiem co mam zrobić z tym cholernym listem który znalazłam w mojej szafce. "Wyjdź przed szkołe, czekam z Lou obok samochodu baby xx " oo dostałam sms-ka od Harry'ego. Od razu wyszczerzyłam zęby pod nosem. Z uśmiechem na twarzy, prawie że w podskokach zmierzałam w stronę ogromnego wyjścia ze szkoły. Wyszłam i ... Zatrzymałam się z szybkością, gdy zauważyłam Larry'ego ?! Louis z moim chłopakiem trzymali się za ręce stojąc przed sobą i spoglądając sobie romantycznie w oczy. Przebiegały przeze mnie miliony myśli min. Przecież Tomo ma dziewczynę. wgl. WTF że oni się trzymają za ręce. Jeszcze wcześniej ten prawie zpowodowany wypadek prze Loui'ego z zazdrosci. Kurde no osobiście kocham Larry'ego ale gdybym nie była z Hazzą to wtedy tak. Sama nie wiem co jest grane może on mu coś dawał czy jak? Tak, te moje sensowne wytłumaczenia -,-. Może poprostu do nich podejdę złapię Harry'ego specjalnie za rękę, o albo napisze mu sms-a, że już wychodzę ze szkoły może się obudzi. Tak, napisze mu.
" Hazz, ja już wychodzę ; * " Dobra i WYŚLIJ, no tylko co teraz pewnie go dostał i mi nie chce odpisać tylko stoją przed sobą i ... Zaraz chwila oni się do siebie zbliżają, za sekundę się pocałują, muszę zainterweniować. Zaczęłam iść szybkim krokiem po polbruku szkolnym w ich stronę, bałam się że dojdzie między nimi do czegoś więcej... A tak w ogóle to co ja mu powiem. Może poprostu dam sobie spokój w końcu to nie jest pewne w 100% , nie, nie mogę tego tak zostawić to już druga taka sytuacja. Pogadam z nim w domu na spokojnie. Dobra no to 'go'.
Gdy już byłam niedaleko nich Louis który stał przed Harold'em zauważył mnie i odchrząknął w stronę Harry'ego wskazując wzorkiem na mnie. Hazz się speszył, od razu odwracając się do mnie z niewinnym uśmiechem.
-Hej kochanie. -mówił dalej speszony - Wybaczysz mi?
-Nie wiem, zobaczę -powiedziałam stanowczo - Zależy, jak mi to wytłumaczysz.
- Nie potrafię, ale wiesz ze to ciebie kocham - już mówił bardziej zdecydowanym tonem. Ale gdy to powiedział Tomlinson spojrzał na zielono-okiego, z zapytaniem. Wziął mnie w ramiona i mocno do siebie przytulił. Czułam się jak w niebie chciałam mu wybaczyć. Z jednej strony rozumiałam to, bo nawet jak rozmawiałam z jego mamą to opowiadała mi że gdyby był homo, co jest możliwe to że mam się nie przejmować, bo mnie w takim przypadku i tak traktowałby jako najważniejszą dla niego osobę którą kocha. Nawet wspomniała o tym że może być "bi" ale to by znaczyło że mnie zdradza czy jak. Sama tego nie rozwiąże.
- Harry pogadamy w domu okey? - pocałowałam go. - chodź już.
- Okey,wsiadaj pierwsza- powiedział całując mnie w czoło.
Loui siedział już w samochodzie (widocznie nie chciał nam przeszkadzać w rozmowie).
-Hej, Asia i jak tam w szkole?- zapytał mnie, gdy już jechaliśmy Boo Bear. Spojrzałam na zielonookiego.
-Zajebiście- odpoweidziałam, bo tylko Harry wiedział oco mi chodzi.- Siedziałam w schowku na miotły od 4 lekcji do końca, i nie byłam na zajęciach.
- Coo?!- Louis, prawie krzyknął bardzo zdziwionym głosem. Ja z H. wybuchnęliśmy śmiechem.
- Nie, nic Lou. Tak sobie tylko jaja robimy- powiedział mój chłopczyk kochany i puścił do mnie oczko. Kocham jego uśmiech jak się tak uśmiechaliśmy do siebie cały czas patrzałam na jego zajebiście słodkie ząbki.
- Z czego wy się tak śmiejecie? - zapytał poraz któryś z kolei speszony Tomson.
- Z niczego baby - odpowiedziałam wstając lekko z miejsca podczas jazdy i całując go w policzek. Styles się chyba zrobił zazdrosny, albo się wystraszył że wstałam, bo złapał mnie za tylną kieszeń, przyciągnął na swoje kolana.
- Kochasz mnie? - zapytał gdy już na nim siedziałam.
-No nie wiem, nie wiem. - od razu posmutniał. -Pewnie że tak - mówiłam i pocałowałam go lekko w usta. - Zawsze i wszędzie ! Tylko pytanie jest, czy ty mnie naprawdę kochasz czy ..- pokazałam głową na Tomlinosn'a - Jak myślisz, jak to jest?
- Asia, pogadamy o tym w domu. Kocham ciebie. - no jasne- ale...- właśnie 'ale' co to za 'ale'- Ale chyba Loui'ego też.- mówił do mnie jakby się pytał. Wkurzyłam się zeszłam z niego siadając na drugim końcu siedzeń a aucie. Popatrzał na mnie w połowie współczującym smutnym i pytającym wzrokiem. Tym razem się nie dałam na te jego "uczucia" chyba właśnie miałam go narazie dość. Nie przysunął się do mnie, ale to dobrze. Chciałam trochę odpocząć, poukładać sobie wszystko przed rozmową w domu.
_________________________________________________________________________________
Jak coś to dziękuję wam BARDZO BARDZO ZA PONAD 500 WYŚWIETLEŃ <3 tylko gdyby tak jeszcze trochę więcej osób komentowało i wgl. to juś by w ogóle było świetnie <3 ^.^ ...
Aha co do Bloga to siś nie martwcie Aśka nie zapomniała o tej kartce z szafki którą ktoś jej dał , poprostu ma teraz Larry'ego na głowie :D
Twitter : @AgataHarry
jeszcze raz bardzo wam dziękuje za tyle wyświetleń na blogu i myśle że będzie ich jeszcze więcej ; *
Sorry za jakiekolwiek błędy ale pisałam po 00:00 więc byłam bardzo zmęczona .. ; /
niedziela, 3 czerwca 2012
Rozdział 5: Co to było ?!
No to lecimy na sprawdzian z Biologii, właśnie siedzę obok Harry'ego w samochodzie nasz Tomlinson prowadzi. Tak się boję, 7:38 a ja jadę w stronę szkoły. Miałam nadzieje że się będę mogła jeszcze pouczyć. Czułam jak moje ciało trzęsie się ze strachu.
- Co się stało kochanie? Cała się trzęsiesz. - powiedział Hazza, wtem objął mnie w psie i przysunął do siebie. Gdy Louis się obrócił i to ujrzał o mało co nie spowodował wypadku.
Przyznam że to było trochę dziwne, ale dałam sobie spokój i
o nic nie pytałam. Dojechaliśmy do szkoły w 5min.
-To papa kochanie – powiedział Harry i wpadliśmy w dość długi pocałunek. Gdy moje wargi zetknęły się z jego soczyście czerwonymi, poczułam ekstazę, byłam niebie lekko przygryzał moje usta po czym swoim językiem delikatnie głaskał mój. Stawał się coraz bardziej pewny siebie i zsuwał swoje dłonie w dół po moich biodrach, zatrzymując się na pośladkach. Louis był ewidentnie zazdrosny. Jego wzrok wręcz przeszywał mnie na wskroś. Czułam, że patrzył na nas tak jakby miał się za chwile na maxa podniecić. W końcu musiałam to przerwać bo nie miałam pojęcia do czego może dojść gdybym ciągnęła to dłużej. Staliśmy jeszcze chwile przed autem, pożegnaliśmy się z Boo Bear’em i ruszyliśmy w stronę szkoły za ręce. Wszyscy nas oglądali, zdziwieniem było dla nich że chodzę ze Styles’em do szkoły. Mówiłam już że uczyłam się prywatnie, ale miałam już dość siedzenia w domu, wiec zaczęłam chodzić z Harold’em do szkoły prywatnej. Dobrze że nie było tam fanek z wyjątkiem gwiazd bo „zwykłe dziewczyny” od razu by mnie zżarły wzrokiem, ale gwiazdy były tutaj dla mnie miłe. Na 3 przerwie po sprawdzianie który mi nawet dobrze poszedł, słuchałam z jedną WMYB i śpiewałyśmy. Ogólnie w szkole było zajebiście, a to dlatego ze raz gdy widziałam się z zielonookim na przerwie zaczął mnie tulić, namiętnie mnie całował … po czym schodził powoli na mój obojczyk odchyliłam się aby było mu łatwiej. Dochodził do szału, ja też się już bardzo podniecałam.
-Harry jesteśmy w szkole – szepnęłam gdy ten znowu zaczął doprowadzać moje usta do orgazmu, abym się zamknęła. Podniósł mnie na swoje biodra podtrzymując moje uda. Korzystając z okazji to ja zaczęłam go całować. Podążał do schowka na miotły czerwono białym korytarzem, ale widocznie nie wytrzymywał.
- Boże ja już nie mogę dziewczyno – szeptał mi do ucha, z taką podniecającą barwą głosu że zrobiło mi się gorąco. Po lewej stronie były szafki które ciągnęły się aż do ponad2
metrów wysokości. Były koloru turkusowego z wystającymi zamkami
na kod. W pewnym momencie zielono Oki przywarł mnie do nich, wciąż powtarzając
mi do ucha.
- Asia ja już nie wytrzymam, nie chodzi oto że wiesz… Ale tak mnie podniecasz, chciałbym żebyś była tylko moja. – mówił i ciągle mnie całował to uczucie było nie do opisania. Powiedziałam mu starając się słodko szepnąć do ucha – Przecież ja jestem twoja Haroldzie. Kocham Cię, doprowadzasz mnie do szału w każdej sekundzie mego życia, każdego dnia i każdej nocy.- Mówiąc wplątywałam swoje palce w jego bujne loki. Widziałam, że najchętniej wszedłby ze mną do tego schowka. Przyciskał moją całą sylwetkę do siebie. Posuwał się małymi kroczkami w stronę kantorka. Gdy byliśmy jakoś dwa metry od pomieszczenia które zdążyłam nazwać niebem, do którego właśnie bóg zabierał mnie na swoich rękach… ZADZWONIŁ DZWONEK!!! … Od razu przestałam go całować lecz jeszcze nie dotknęłam ziemi.
- Proszę Cię nie idźmy na lekcje. – Rozpalony Hazza szeptał mi trochę mocniejszym, lecz nadal swoim słodkim głosem do ucha z lekka je przygryzając. To było Mega!
- Ale… Ale… Ale… Harry ale, ja chyba muszę.. – nie chciałam tego mówić. Pragnęłam z nim zostać, udać się do tego zaplecza i być z nim sekunda w sekundę przy sobie. Dotykając się i namiętnie obciskując nawzajem… A może nawet zrobić tam coś więcej!
- No proszę ciebie Asia – jego głos rozpuszczał moje serce do zera. Przekonał mnie…
Dalej staliśmy przy sobie on coraz mocniej przylegał do mnie, ja do jego rozgrzanego torsu. Wciąż krok po kroczku zbliżaliśmy się do naszego nieba, obmacując mój tyłek jedną dłonią drugą trzymał mnie i całował wciąż namiętnie. Gdy byliśmy już prawie przy drzwiach podniósł mnie wyżej, do tego stopnia, że łokciami dotykał moich pośladków a swoje dłonie ułożone miał w skomplikowany sposób. Całując mnie w brzuch już otwierał plecami ciemno zielone drzwi.Językiem kierował się w stronę mojego pępka. Ja zaczęłam rozpinać mu jasno brązowe spodnie po czym kierując się w górę zdjęłam jego granatową marynarkę, rozpięłam dwa guziki przy szyi jego T-shirt'u i starałam się go jak najdelikatniej zdjąć.
-A ty co się tak spieszysz-szepnął żartobliwie i cicho aby nie rozdmuchać niezwykłej atmosfery unoszącej się w powietrzu.
-Przecież sam...-chciałam dokończyć mówiąc, że sam dotarł u mnie do stanika, ale przerwał mi znów zaczynając całować moje usta.
-Wiem- Uśmiechnął się, chyba wiedział co miałam na myśli. Jeden z jego miliarda uśmiechów ciągle siedział mi w głowie, gdy leżąc na sobie nadzy wpatrywaliśmy się w siebie jak nieśmiertelni. Harry zjeżdżając swoimi opuszkami palców od mojego karku aż po pośladki, wydawał się taki, taki inny nie do opisania, nieosiągalny co do swoich czynów. W pewnej chwili gdy się na niego położyłam złapał mnie mocniej za talie, lecz wcale tego nie czułam gdyż w jego zielonych ślepiach dalej kryła się nieśmiałość i lekkość. Delikatnie trzymając za nadgarstki przystawiał mnie do szafki z detergentami, było tu ciasno i ciemno. .. Całe pomieszczenie było rozgrzane przez nasze uczucia. Harry'emu spływały po twarzy krople zimnego potu. Obraz przed moimi oczami zaczął mi się rozmazywać, jego twarz wyrażała tyle wspaniałych emocji: szczęście, miłość pożądanie. Wiedziałam że jestem jedyną osobą której w tym momencie pragnął. Figlarsko oblizywał moje wargi lekko się we mnie wbijając. Nasze języki walczyły o dominacje. Zielonooki wplótł swoje dłonie w moje blond włosy przyjemnie je masując.Wypełniała nas bardzo pozytywna i ekscytująca energia której nie mogliśmy się pozbyć. Skończyliśmy chyba po godzinie, opierał się o półki, a ja o jego tors. Obejmując mnie ręką powiedział
-Cieszę się że jesteś ze mną tu i teraz, kocham cię.- to było takie kochane.
- Ja też Cię bardzo mocno kocham, chciałabym być z tobą na wieki.- odpowiedziałam.
-To był twój pierwszy raz prawda?- głupie pytanie, ale okey odpowiem mu, zobaczymy co powie.
- No raczej że tak nie czułeś.- lekko się do niego uśmiechnęłam.
-Bardzo mi miło że to ze mną go przeżyłaś- powiedział i się pocałowaliśmy. Siedzieliśmy w kantorku już do połowy ubrani. Męczyły mnie myśli na temat Larry’ego ale to jeszcze nawet nie ma 50% więc nie mam się czego bać ważne że byłam teraz z nim. Czekaliśmy na koniec lekcji żeby wyjść niepostrzeżenie z schowka. Jak się okazało Gdy się z niego wymknęliśmy, była godz. 15:05 koniec wszystkich lekcji.. prawie ja jeszcze musiałam iść do pani od matematyki odebrać swój test który pisałam na dodatkowych żeby podwyższyć sobie ocenę. Pożegnałam się ze Styles’em i rozeszliśmy się w dwie strony korytarza, on jeszcze krzyknął
- Ja czekam przed szkołą z Lou. Hello pussy,I love you- Dobra, dobra tylko niech ja się teraz zastanowię jak traktować to jego „pussy” jako koteczek czy to drugie.
- Dobra, idź i czekaj- debil narobił mi wstydu. Śmiać mi się chciało przed nosem. Doszłam do swojej szafki wpisałam kod „945936” i otworzyłam, ze środka wyleciał jakiś papier.
- Jeju Harry kotku ogarnij się z tymi liścikami- powiedziałam pod nosem.
Otworzyłam i zaczęłam czytać
„ Hi baby” Yy dobra to jest trochę dziwne wiem że to nie jest ani Harry ani nikt z 1D bo znam ich charaktery pisma. .. Wszyscy w szkole wiedzą że jestem s Harry’m więc o co kaman dobra czytam dalej „If you touch again Harry, is bitterly regret it! Understand?” Yyy nie, nie rozumiem czemu miałabym zostawić Hazze w spokoju WTF ?! O co w tym wszystkich chodzi… ?! Musze jak najszybciej odebrać ten test i porozmawiać z Styles'em.
________________________________________________________________________
Wiem ze są błędy i wgl. ale serio liczcie się z tym ze to mój pierwszy blog i mogę pisać trochę haotycznie -_- ( Nie jestem doświadczoną osobą, w pisaniu "TAKICH" scen, więc proszę was zrozumcie mnie... Że niektórych rzeczy mogę jeszcze nie umieć tak dokładnie opisywać.)
Kocham tą piosenke :
http://www.youtube.com/watch?v=qjHlgrGsLWQ&ob=av2n i jeszcze tą : (ona jeszcze nie ma teledysku bo nowa http://www.youtube.com/watch?v=-3D5FwwtNVM&ob=av2e
Komentować odpowiadać w ankiecie i wchodzić <3.<3 bardzo proszę
+ jeszcze dedyk dla Oli, bo to ona pisała kawałek tego rozdziału. chyba 9/10 zdań <3
-To papa kochanie – powiedział Harry i wpadliśmy w dość długi pocałunek. Gdy moje wargi zetknęły się z jego soczyście czerwonymi, poczułam ekstazę, byłam niebie lekko przygryzał moje usta po czym swoim językiem delikatnie głaskał mój. Stawał się coraz bardziej pewny siebie i zsuwał swoje dłonie w dół po moich biodrach, zatrzymując się na pośladkach. Louis był ewidentnie zazdrosny. Jego wzrok wręcz przeszywał mnie na wskroś. Czułam, że patrzył na nas tak jakby miał się za chwile na maxa podniecić. W końcu musiałam to przerwać bo nie miałam pojęcia do czego może dojść gdybym ciągnęła to dłużej. Staliśmy jeszcze chwile przed autem, pożegnaliśmy się z Boo Bear’em i ruszyliśmy w stronę szkoły za ręce. Wszyscy nas oglądali, zdziwieniem było dla nich że chodzę ze Styles’em do szkoły. Mówiłam już że uczyłam się prywatnie, ale miałam już dość siedzenia w domu, wiec zaczęłam chodzić z Harold’em do szkoły prywatnej. Dobrze że nie było tam fanek z wyjątkiem gwiazd bo „zwykłe dziewczyny” od razu by mnie zżarły wzrokiem, ale gwiazdy były tutaj dla mnie miłe. Na 3 przerwie po sprawdzianie który mi nawet dobrze poszedł, słuchałam z jedną WMYB i śpiewałyśmy. Ogólnie w szkole było zajebiście, a to dlatego ze raz gdy widziałam się z zielonookim na przerwie zaczął mnie tulić, namiętnie mnie całował … po czym schodził powoli na mój obojczyk odchyliłam się aby było mu łatwiej. Dochodził do szału, ja też się już bardzo podniecałam.
-Harry jesteśmy w szkole – szepnęłam gdy ten znowu zaczął doprowadzać moje usta do orgazmu, abym się zamknęła. Podniósł mnie na swoje biodra podtrzymując moje uda. Korzystając z okazji to ja zaczęłam go całować. Podążał do schowka na miotły czerwono białym korytarzem, ale widocznie nie wytrzymywał.
- Boże ja już nie mogę dziewczyno – szeptał mi do ucha, z taką podniecającą barwą głosu że zrobiło mi się gorąco. Po lewej stronie były szafki które ciągnęły się aż do ponad
- Asia ja już nie wytrzymam, nie chodzi oto że wiesz… Ale tak mnie podniecasz, chciałbym żebyś była tylko moja. – mówił i ciągle mnie całował to uczucie było nie do opisania. Powiedziałam mu starając się słodko szepnąć do ucha – Przecież ja jestem twoja Haroldzie. Kocham Cię, doprowadzasz mnie do szału w każdej sekundzie mego życia, każdego dnia i każdej nocy.- Mówiąc wplątywałam swoje palce w jego bujne loki. Widziałam, że najchętniej wszedłby ze mną do tego schowka. Przyciskał moją całą sylwetkę do siebie. Posuwał się małymi kroczkami w stronę kantorka. Gdy byliśmy jakoś dwa metry od pomieszczenia które zdążyłam nazwać niebem, do którego właśnie bóg zabierał mnie na swoich rękach… ZADZWONIŁ DZWONEK!!! … Od razu przestałam go całować lecz jeszcze nie dotknęłam ziemi.
- Proszę Cię nie idźmy na lekcje. – Rozpalony Hazza szeptał mi trochę mocniejszym, lecz nadal swoim słodkim głosem do ucha z lekka je przygryzając. To było Mega!
- Ale… Ale… Ale… Harry ale, ja chyba muszę.. – nie chciałam tego mówić. Pragnęłam z nim zostać, udać się do tego zaplecza i być z nim sekunda w sekundę przy sobie. Dotykając się i namiętnie obciskując nawzajem… A może nawet zrobić tam coś więcej!
- No proszę ciebie Asia – jego głos rozpuszczał moje serce do zera. Przekonał mnie…
Dalej staliśmy przy sobie on coraz mocniej przylegał do mnie, ja do jego rozgrzanego torsu. Wciąż krok po kroczku zbliżaliśmy się do naszego nieba, obmacując mój tyłek jedną dłonią drugą trzymał mnie i całował wciąż namiętnie. Gdy byliśmy już prawie przy drzwiach podniósł mnie wyżej, do tego stopnia, że łokciami dotykał moich pośladków a swoje dłonie ułożone miał w skomplikowany sposób. Całując mnie w brzuch już otwierał plecami ciemno zielone drzwi.Językiem kierował się w stronę mojego pępka. Ja zaczęłam rozpinać mu jasno brązowe spodnie po czym kierując się w górę zdjęłam jego granatową marynarkę, rozpięłam dwa guziki przy szyi jego T-shirt'u i starałam się go jak najdelikatniej zdjąć.
-A ty co się tak spieszysz-szepnął żartobliwie i cicho aby nie rozdmuchać niezwykłej atmosfery unoszącej się w powietrzu.
-Przecież sam...-chciałam dokończyć mówiąc, że sam dotarł u mnie do stanika, ale przerwał mi znów zaczynając całować moje usta.
-Wiem- Uśmiechnął się, chyba wiedział co miałam na myśli. Jeden z jego miliarda uśmiechów ciągle siedział mi w głowie, gdy leżąc na sobie nadzy wpatrywaliśmy się w siebie jak nieśmiertelni. Harry zjeżdżając swoimi opuszkami palców od mojego karku aż po pośladki, wydawał się taki, taki inny nie do opisania, nieosiągalny co do swoich czynów. W pewnej chwili gdy się na niego położyłam złapał mnie mocniej za talie, lecz wcale tego nie czułam gdyż w jego zielonych ślepiach dalej kryła się nieśmiałość i lekkość. Delikatnie trzymając za nadgarstki przystawiał mnie do szafki z detergentami, było tu ciasno i ciemno. .. Całe pomieszczenie było rozgrzane przez nasze uczucia. Harry'emu spływały po twarzy krople zimnego potu. Obraz przed moimi oczami zaczął mi się rozmazywać, jego twarz wyrażała tyle wspaniałych emocji: szczęście, miłość pożądanie. Wiedziałam że jestem jedyną osobą której w tym momencie pragnął. Figlarsko oblizywał moje wargi lekko się we mnie wbijając. Nasze języki walczyły o dominacje. Zielonooki wplótł swoje dłonie w moje blond włosy przyjemnie je masując.Wypełniała nas bardzo pozytywna i ekscytująca energia której nie mogliśmy się pozbyć. Skończyliśmy chyba po godzinie, opierał się o półki, a ja o jego tors. Obejmując mnie ręką powiedział
-Cieszę się że jesteś ze mną tu i teraz, kocham cię.- to było takie kochane.
- Ja też Cię bardzo mocno kocham, chciałabym być z tobą na wieki.- odpowiedziałam.
-To był twój pierwszy raz prawda?- głupie pytanie, ale okey odpowiem mu, zobaczymy co powie.
- No raczej że tak nie czułeś.- lekko się do niego uśmiechnęłam.
-Bardzo mi miło że to ze mną go przeżyłaś- powiedział i się pocałowaliśmy. Siedzieliśmy w kantorku już do połowy ubrani. Męczyły mnie myśli na temat Larry’ego ale to jeszcze nawet nie ma 50% więc nie mam się czego bać ważne że byłam teraz z nim. Czekaliśmy na koniec lekcji żeby wyjść niepostrzeżenie z schowka. Jak się okazało Gdy się z niego wymknęliśmy, była godz. 15:05 koniec wszystkich lekcji.. prawie ja jeszcze musiałam iść do pani od matematyki odebrać swój test który pisałam na dodatkowych żeby podwyższyć sobie ocenę. Pożegnałam się ze Styles’em i rozeszliśmy się w dwie strony korytarza, on jeszcze krzyknął
- Ja czekam przed szkołą z Lou. Hello pussy,I love you- Dobra, dobra tylko niech ja się teraz zastanowię jak traktować to jego „pussy” jako koteczek czy to drugie.
- Dobra, idź i czekaj- debil narobił mi wstydu. Śmiać mi się chciało przed nosem. Doszłam do swojej szafki wpisałam kod „945936” i otworzyłam, ze środka wyleciał jakiś papier.
- Jeju Harry kotku ogarnij się z tymi liścikami- powiedziałam pod nosem.
Otworzyłam i zaczęłam czytać
„ Hi baby” Yy dobra to jest trochę dziwne wiem że to nie jest ani Harry ani nikt z 1D bo znam ich charaktery pisma. .. Wszyscy w szkole wiedzą że jestem s Harry’m więc o co kaman dobra czytam dalej „If you touch again Harry, is bitterly regret it! Understand?” Yyy nie, nie rozumiem czemu miałabym zostawić Hazze w spokoju WTF ?! O co w tym wszystkich chodzi… ?! Musze jak najszybciej odebrać ten test i porozmawiać z Styles'em.
________________________________________________________________________
Wiem ze są błędy i wgl. ale serio liczcie się z tym ze to mój pierwszy blog i mogę pisać trochę haotycznie -_- ( Nie jestem doświadczoną osobą, w pisaniu "TAKICH" scen, więc proszę was zrozumcie mnie... Że niektórych rzeczy mogę jeszcze nie umieć tak dokładnie opisywać.)
Kocham tą piosenke :
http://www.youtube.com/watch?v=qjHlgrGsLWQ&ob=av2n i jeszcze tą : (ona jeszcze nie ma teledysku bo nowa http://www.youtube.com/watch?v=-3D5FwwtNVM&ob=av2e
Komentować odpowiadać w ankiecie i wchodzić <3.<3 bardzo proszę
+ jeszcze dedyk dla Oli, bo to ona pisała kawałek tego rozdziału. chyba 9/10 zdań <3
czwartek, 24 maja 2012
ANTY PRZEZ WAS POPEŁNIŁA SAMOBÓJSTWO KOLEJNA DZIEWCZYNA ! DIRECTIONERKA Z POLSKI Z KRAKOWA MIAŁA 14 LAT NATALIA ;C PROSZĘ WAS NIE KOMENTUJCIE MUZYKI INNYCH PATRZCIE NA SIEBIE I TYLKO NA SIEBIE ! ;C BARDZO MI JEJ SZKODA I JEJ RODZICÓW TAKŻE <3
Jakby coś to sorry za błędy ale pisze u mojej babci nie ona nie ma worda -_- a mi się nie chce ściągać ; p
Jakby coś to sorry za błędy ale pisze u mojej babci nie ona nie ma worda -_- a mi się nie chce ściągać ; p
_________________________________________________________________________________
Rozdział 4 : Powoli wracałam do siebie.
Harry już doszedł do siebie a ja wraz z nim. Teraz mieszkam u chłopaków na razie mam prywatne lekcje i nawet nieźle mi idzie. Siedzę i kuję biologie mam już dosyć tego wszystkiego " Tkanki okrywające skóra i korek skórka ochrania roślinę ".
- To wszystko jest do dupy! - krzyknęłam i najgłośniej jak potrafiłam zamknęłam książkę.
- Co jest do dupy kochanie? - Harry właśnie wszedł do pokoju.
- Biologia, najchętniej bym to wszystko rzuciła w kąt i poszła z tobą do parku na spacer. - mówiąc to miałam wielką nadzieje że powie coś w stylu ...
- To zrób sobie przerwę i chodźmy. - I właśnie na to liczyłam . :D. Wstałam podeszłam do niego. Pocałował mnie w usta objął w tali i wyszliśmy z domu. Gdy Harry krzyknął chłopakom że wychodzimy Lou stał przed kuchnią.
- Gdzie idziecie? - zapytał jakby był zazdrosny- Mogę z wami? Nie, no dobra nie będę wam przeszkadzał aniołki, idźcie już. - Louis mówił to wszystko w taki słodki sposób że nie mogłam mu się oprzeć.
- Haha daj spokój jak masz ochotę możesz się z nami wybrać. A jak nie to jak wrócę, obiecuję tobie że trochę czasu spędzimy razem. - Harry mówiąc to puścił do niego oko, i wyszliśmy.
Minęło już pół godziny odkąd razem spacerowaliśmy po parku. Stwierdziliśmy że pójdziemy na lody.
- To ty tutaj poczekaj, a ja polecę do kawiarni. Chcesz truskawkowego prawda?- Jak on mnie dobrze znał.
- Mhmm- kiwnęłam mu głową, siadając na ciemnozielonej ławce.
Siedząc i czekając na niego, ktoś zasłonił mi oczy od tyłu. Wystraszona szybko odwróciłam się. Zdziwiona myślałam że to ktoś z chłopaków np. Louis, co nie okazało się prawdą.
- Cześć maleńka. Co tam u ciebie? - mówił to siadając obok.
- Znamy się? - To było jedyne co mi przyszło do głowy. - Jak nie to spadaj. - postanowiłam być twarda nie sprawiać wrażenia takiej która się boi, chociaż tak było naprawdę.
- Hej, hej spokojnie mała. - powoli zaczynałam mieć dosyć tego gościa -Nic ci nie zrobię.-rzuciłam mu ostre spojrzenie, wstałam i zaczęłam iść do kawiarni w której Harry kupował nam lody. Ale koleś nie odpuszczał szedł za mną, więc zaczęłam powoli biec wtedy on też przyspieszał w końcu zaczęłam biec coraz szybciej i już miałam wejść do kawiarni kiedy on mnie złapał za nadgarstek.
-Gdzie uciekasz piękna, co? - Zaczęłam się bać coraz mocniej.- Przecież już mówiłem że nic ci nie zrobię
- Harry, Harry, ratuj proszę! Zostaw mnie pedale - już płakałam - Harry! - zdążyłam krzyknąć ostatni raz kiedy zatkał mi buzie.
- Kogo ty tak wołasz? Może tego słodkiego chłopczyka z One Direction? Hahaha, żałosna jesteś myślisz że on nie ma lepszych spraw niż fanki.- Bezczelny miałam ochotę go kopnąć w jaja ale nie miałam jak bo trzymał mnie za mocno. Chciałam mu powiedzieć że 1D to nie są pedały, ale za to mu niczego do tego nie brakuję. Byłam tak wkurzona, ale też bardzo się bałam. W pewnym momencie w oddali kawiarni ujrzałam piękną sylwetkę idącą szybkim krokiem w moją stronę.Jego zielone oczy mierzyły wzrokiem dupka trzymającego mnie.
- Co tu się kur*a dzieje?1 Puszczaj ją debilu! - mówił Harry dorosłym i odważnym głosem- Nie słyszysz co do ciebie mówię - już się wkurzył, lody dawno rzucił w kont. Złapał typa za koszulkę aż ten stanął na palcach puszczając mnie ze swoich macek.
- Hej, dobra, dobra spokojnie. Nie gorączkuj się tak. już sobie idę! - chłopak ewidentnie się wystraszył. Ja trzymałam się za Harrym łapiąc go w talli.
- Fuck , a spróbuj jeszcze raz jej tylko dotknąć to tak ci wpier*ole że się nie pozbierasz gówniarzu!- Krzyknął po czym obrócił się do mnie - Nic Ci nie jest misiek? - Już mówił słodko i tak rozpuścił moje serce w tym momencie, że od razu go przytuliłam.
- Wszystko w porządku, trochę się wystraszyłam, ale już jest okey. - Powiedziałam a ten przytulił mnie całując w czoło.
-Muszę coś zrobić żeby cię nie stracić. Załatwię ci ochroniarza zgadzasz się? - Co prawda miałam już jednego ochroniarza ale w Polsce tutaj potrzebny był inny.
-Dobrze, ale prozę teraz chciałabym wrócić do domu i się trochę pouczyć biologii.- Sama nie wierzyłam w to co mówię ale wolałam się uczyć niż być zaczepiana przez jakiś dupków.
_________________________________________________________________________________
To jest jakaś MASAKRA ostatnio nie mam czasu nawet pisać O.o Wgl. jestem załamana, bo Harry jest taki śliczny że ZGON ... Ej błagam was czytajcie to i komentujcie bo mi na tym bardzo zależy <3
Rozdział 4 : Powoli wracałam do siebie.
Harry już doszedł do siebie a ja wraz z nim. Teraz mieszkam u chłopaków na razie mam prywatne lekcje i nawet nieźle mi idzie. Siedzę i kuję biologie mam już dosyć tego wszystkiego " Tkanki okrywające skóra i korek skórka ochrania roślinę ".
- To wszystko jest do dupy! - krzyknęłam i najgłośniej jak potrafiłam zamknęłam książkę.
- Co jest do dupy kochanie? - Harry właśnie wszedł do pokoju.
- Biologia, najchętniej bym to wszystko rzuciła w kąt i poszła z tobą do parku na spacer. - mówiąc to miałam wielką nadzieje że powie coś w stylu ...
- To zrób sobie przerwę i chodźmy. - I właśnie na to liczyłam . :D. Wstałam podeszłam do niego. Pocałował mnie w usta objął w tali i wyszliśmy z domu. Gdy Harry krzyknął chłopakom że wychodzimy Lou stał przed kuchnią.
- Gdzie idziecie? - zapytał jakby był zazdrosny- Mogę z wami? Nie, no dobra nie będę wam przeszkadzał aniołki, idźcie już. - Louis mówił to wszystko w taki słodki sposób że nie mogłam mu się oprzeć.
- Haha daj spokój jak masz ochotę możesz się z nami wybrać. A jak nie to jak wrócę, obiecuję tobie że trochę czasu spędzimy razem. - Harry mówiąc to puścił do niego oko, i wyszliśmy.
Minęło już pół godziny odkąd razem spacerowaliśmy po parku. Stwierdziliśmy że pójdziemy na lody.
- To ty tutaj poczekaj, a ja polecę do kawiarni. Chcesz truskawkowego prawda?- Jak on mnie dobrze znał.
- Mhmm- kiwnęłam mu głową, siadając na ciemnozielonej ławce.
Siedząc i czekając na niego, ktoś zasłonił mi oczy od tyłu. Wystraszona szybko odwróciłam się. Zdziwiona myślałam że to ktoś z chłopaków np. Louis, co nie okazało się prawdą.
- Cześć maleńka. Co tam u ciebie? - mówił to siadając obok.
- Znamy się? - To było jedyne co mi przyszło do głowy. - Jak nie to spadaj. - postanowiłam być twarda nie sprawiać wrażenia takiej która się boi, chociaż tak było naprawdę.
- Hej, hej spokojnie mała. - powoli zaczynałam mieć dosyć tego gościa -Nic ci nie zrobię.-rzuciłam mu ostre spojrzenie, wstałam i zaczęłam iść do kawiarni w której Harry kupował nam lody. Ale koleś nie odpuszczał szedł za mną, więc zaczęłam powoli biec wtedy on też przyspieszał w końcu zaczęłam biec coraz szybciej i już miałam wejść do kawiarni kiedy on mnie złapał za nadgarstek.
-Gdzie uciekasz piękna, co? - Zaczęłam się bać coraz mocniej.- Przecież już mówiłem że nic ci nie zrobię
- Harry, Harry, ratuj proszę! Zostaw mnie pedale - już płakałam - Harry! - zdążyłam krzyknąć ostatni raz kiedy zatkał mi buzie.
- Kogo ty tak wołasz? Może tego słodkiego chłopczyka z One Direction? Hahaha, żałosna jesteś myślisz że on nie ma lepszych spraw niż fanki.- Bezczelny miałam ochotę go kopnąć w jaja ale nie miałam jak bo trzymał mnie za mocno. Chciałam mu powiedzieć że 1D to nie są pedały, ale za to mu niczego do tego nie brakuję. Byłam tak wkurzona, ale też bardzo się bałam. W pewnym momencie w oddali kawiarni ujrzałam piękną sylwetkę idącą szybkim krokiem w moją stronę.Jego zielone oczy mierzyły wzrokiem dupka trzymającego mnie.
- Co tu się kur*a dzieje?1 Puszczaj ją debilu! - mówił Harry dorosłym i odważnym głosem- Nie słyszysz co do ciebie mówię - już się wkurzył, lody dawno rzucił w kont. Złapał typa za koszulkę aż ten stanął na palcach puszczając mnie ze swoich macek.
- Hej, dobra, dobra spokojnie. Nie gorączkuj się tak. już sobie idę! - chłopak ewidentnie się wystraszył. Ja trzymałam się za Harrym łapiąc go w talli.
- Fuck , a spróbuj jeszcze raz jej tylko dotknąć to tak ci wpier*ole że się nie pozbierasz gówniarzu!- Krzyknął po czym obrócił się do mnie - Nic Ci nie jest misiek? - Już mówił słodko i tak rozpuścił moje serce w tym momencie, że od razu go przytuliłam.
- Wszystko w porządku, trochę się wystraszyłam, ale już jest okey. - Powiedziałam a ten przytulił mnie całując w czoło.
-Muszę coś zrobić żeby cię nie stracić. Załatwię ci ochroniarza zgadzasz się? - Co prawda miałam już jednego ochroniarza ale w Polsce tutaj potrzebny był inny.
-Dobrze, ale prozę teraz chciałabym wrócić do domu i się trochę pouczyć biologii.- Sama nie wierzyłam w to co mówię ale wolałam się uczyć niż być zaczepiana przez jakiś dupków.
_________________________________________________________________________________
To jest jakaś MASAKRA ostatnio nie mam czasu nawet pisać O.o Wgl. jestem załamana, bo Harry jest taki śliczny że ZGON ... Ej błagam was czytajcie to i komentujcie bo mi na tym bardzo zależy <3
piątek, 4 maja 2012
Rozdział 3 : Biegłam po schodach, ujrzałam go za szybą...
Wbiegłam do sali, od razu nie zwracając uwagi na innych rzuciłam
się na niego. Wystraszona objęłam go i tuliłam przez jakieś 5/20min. Z wielkimi
łzami, byłam już cała mokra. Odetchnęłam Louis zrobił mi miejsce a sam
przykucnął obok łóżka opierając dłoń na jego pasie. Ja trzymałam jego rękę i
wciąż płakałam. Tak bardzo chciałam żeby dał znak ścisnął mą dłoń cokolwiek . Jakieś
znaki że wie że tutaj jestem, ale nic… Mijał czas w sali siedzieli : Zayn,
Liam z Danielle trzymający się za rękę, Eleanor, Horan i moja mama. Ja z Lou
ciągle przy łóżku Harry’ego, wciąż z nim to czekanie stawało się jakby niekończące,
te nadzieje na jego pobudkę za każdym jego ruchem czy nawet drgnięciem. Już się trochę opanowałam po godzinie, ale dalej
miałam szklanki w oczach były niesamowicie mocno podkrążone i na pewno
czerwone.
- Lou ?- chciałam, wręcz pragnęłam nie słyszeć tej ciszy która mnie dręczyła.
- Słucham ?- odpowiedział tak troskliwym głosem że moje serce od razu trochę wyluzowało.
- Czy on przeżyje ?
- TAK, nawet nie myśl inaczej! Słyszysz nie pozwalam Ci!
- No tak, dobra nie będę, ale po tym wstrząsie mózgu lekarze mówili że na pewno będzie potrzebował operacji.-byłam tak roztrzęsiona że w połowie nie wiedziałam co mam myśleć, mówić, i czuć- Mamo, czy będę mogła opuścić szkołę i mieć tutaj lekcje prywatne ?
- Tyle ile będzie można zrobię, dobrze? – moja mama odpowiedziała łagodnym tonem.
- Dziękuję tobie mamo, Kocham Cię.
- Asia ja będę z nim przez cały czas. Nie opuszczę go nawet na minutę! No chyba że do toalety.;) – Nigdy nie potrafiłam go zrozumieć nawet w takiej sytuacji potrafił żartować.
- Louis, nie żartuj sobie w takiej chwili- wtrąciła zgrzana Eleanor- Nie rozumiesz co przeżywa teraz Asia ?!
- Rozumiem chyba nawet jeszcze lepiej niż ty! Znam Harry’ego dłużej po prostu chciałem załagodzić sytuacje. Harry jest dla mnie jak brat z nim mógłbym nawet…zostać Gejem…
Sam się bardzo boję a zawsze rozładowuje swoje emocje śmiechem! Chociaż przyznam szczerze teraz to nawet to nie pomaga. – Patrzyłam jak łza spływa mu po policzku.
- Moglibyście się nie kłócić ?! Nie dość że Harry nie daje znaków, to jeszcze wy musicie się teraz o jakąś głupotę wykłócać. Nic się nie stało Lou. - przytuliłam go mówiąc na ucho – wcale mnie nie zraniłeś, może nawet mi pomogłeś tym żartem – wróciłam do ręki Harry’ego -Mógłby mi ktoś przynieść wodę ? - Zapytałam najmilej jak potrafiłam- Proszę .
- Tak ja tobie przyniosę – Odpowiedział Niall i zniknął za szpitalną szybą.
Przyszedł lekarz by obejrzeć stan Harry’ego.
*Harry*
Wciąż biegłem w stronę tej osoby ale zdawało mi się że się oddalała w tym samym momencie zaczynałem zauważać po lewej stronie światło i wtedy stanąłem nieruchomo zastanawiając się co zrobić. Postanowiłem iść w stronę światła …
*Asia*
W pewnej chwili zaczęło być coś nie tak … Harry zaczął nierówno oddychać. Zaczęli zwoływać lekarzy. Wygonili wszystkich z sali, zostałam tylko ja i Lou. Nagle Harry przestał oddychać Płakałam, ryczałam nie mogłam złapać oddechu Louis oderwał mnie od Harry'ego mając łzy w oczach musiał mnie wciąż trzymać żebym nie przeszkadzała lekarzom którzy zaczęli go reanimować minęły dwie minuty, Harry wciąż nie oddychał. Już nawet Lou jak na niego spojrzałam to płakał ale i tak chyba nie gorzej niż ja. Wciąż się wyrywałam… Nagle lekarze przestali go reanimować . Zaczęłam krzyczeć
- CO wy robicie ?!?! Dlaczego przestaliście?! – Ledwo co łapałam powietrze, mało co nie zemdlałam w tej chwili, po prostu "Płakałam nie mogłam złapać oddechu wszystko we mnie mówiło żebym zrobiła to samo co się mu stało" [1rozdz.] było mi w tej chwili wszystko jedno co się teraz ze mną stanie.
*Harry*
W pewnym momencie, kiedy zmierzałem do światła ujrzałem osobę niedaleko mojego prawego boku, która upadła na ziemie. Chciałem jej pomóc zacząłem do niej biec. Dobiegłem, zaczynając ją reanimować, mając nadzieje że dojdzie do siebie. Wokół mnie ukazało się więcej takich osób wstałem obejrzałem się wokół byłem przerażony, w pewnym momencie ktoś złapał mnie za ramię odwróciłem się i ujrzałem dziecko, dziewczynkę trzymającą misia za rękę który zwisał wzdłuż białej sukienki w koronkę. Powiedziała :
- Zostaw innych, ich już i tak nic nie uratuje, ocal siebie.
- Przecież ja jestem żywy, przecież ja żyje! – zacząłem krzyczeć nie wiedząc o co chodzi. Bałem się – Kogo mam ratować?!
- Spokojnie, ratuj tą osobę którą przed chwilą chciałeś reanimować. Do zobaczenia.
Ponownie przylepiłem moje blade, szorstkie dłonie do klatki tego człowieka. Po chwili miałem wrażenie, że coś we mnie ożywa, dostaję więcej energii a osoba którą reanimuje chyba zaczyna powoli oddychać. Nie przestawałem wciąż ją reanimowałem...
*Louis*
-Hej, Asia zobacz on zaczyna oddychać?! – płakałem teraz już ze szczęścia ale jeszcze gdzieś w głębi mieścił się jeszcze smutek. Ona też była już szczęśliwa wtulona we mnie z dużymi łzami w oczach. Już nie mogłem jej utrzymać wiec ją puściłem
- Harry, Harry wstań, obudź się, powiedz coś?!- krzyczała, wciąż odpychała lekarzy, ale nie miałem nic przeciwko temu- Harry proszę powiedz coś ściśnij moją rękę proszę! – Sam nie mogłem nic zrobić stałem tylko osłupiały i nic nie mówiłem tylko… Płakałem bez końca płakałem…
*Asia*
-Harry no proszę! Kocham Cię słyszysz, Kocham Ciebie! . Tylko się ocknij – Ciągle czuje coś czego nie da się opisać. Dlaczego jest tak mało polskich słów na opisanie tego co teraz czuje, jest taki ból szczęście troska a zarazem, nie mogę nawet określić jak ogromna miłość do niego.
- Ja też Cię kocham. – ODEZWAŁ SIĘ, W KOŃCU SIĘ ODEZWAŁ! – Proszę, wybacz mi – teraz i on płakał przyciągnął mnie do siebie i mocno wtuleni oboje roniliśmy łzy. Nareszcie wtuliłam się w jego ciało poczułam ponownie jego zapach, smak jego ust, Ponownie zauważyłam jego jakże mocny kolor oczu, wciąż skierowany w moją stronę.
- Kocham Cię, nigdy więcej mi tego nie rób. Tak strasznie Cię Kocham. – wciąż do niego mówiłam oglądając jego twarz kawałek po kawałku.
- Już nigdy Ciebie nie opuszczę, nigdy rozumiesz. Kocham Ciebie- mówił to takim przepięknym głosem takim spokojnym cichym troskliwym…
- Louis ? Czy to ty ? – Uwolnił mnie na chwile ze swoich objęć zwracając się w jego stronę.- Lou chodź, przytul mnie! Proszę!- Usiadłam obok na krześle kiedy Lou z ogromnym uśmiechem na twarzy i łzami podszedł do Harry’ego . Objął go chyba najmocniej jak tylko potrafił.
- Harry- mówił- tak bardzo mi ciebie brakowało! Wiesz jak bardzo ciebie kocham prawda?!
-Wiem, ja też ciebie Kocham. Ciebie, Asie i całą resztę! – podeszłam z drugiej strony i przytulił nas obojga. Naprawdę gdybyście to poczuli to wszystko co przeżyłam zaledwie w niecałe 4 godziny. Smutek, radość zmartwienie. Też trzęśli się byście tak jak ja wtulona w Harry’ego. Głaskał mnie po włosach, czuł to, czuł co ja przeżywałam jak jego tu nie było.
*Harry*
Nareszcie ją odzyskałem, znów mogę poczuć jej zapach i wtulić się w nią nie wiem co się ze mną działo kiedy … nie żyłem… Czy naprawdę mogę to powiedzieć lekarze powiedzieli że to śmierć kliniczna, czy ja naprawdę to przeżyłem. Myślałem, ta dziewczynka z misiem którą wtedy tam widziałem. Co to wszystko do cholery było. Na razie może nie będę się tym przejmować, najważniejsze że mam Louis’a i Asie… Tylko cały czas zastanawiam się gdzie jest moja mama. Mówiła mi że poleciała po prezent niespodziankę, ale jakby się dowiedziała co się ze mną działo to od razu by wróciła. No nic może coś ją zatrzymało.
- A gdzie jest reszta? Gdzie Zayn, Niall i Liam ?!
- Czy już wszystko w porządku panie Styles ? - zapytał mnie lekarz - jeżeli tak to mogą wejść.
-Oczywiście, po za tym to są moi najlepsi przyjaciele traktuje ich jak braci tak samo ja Lou, dlaczego mieliby nie wejść ?
- Dobrze w takim razie już po nich idę, za godzinę przyjdę sprawdzić pana stan – powiedziała pielęgniarka i wyszła. Chwile potem weszli moi CHŁOPACY
- Aaaaa, Harry żyjesz ?! – Krzyknęli, jak weszli cali się trzęśli i widać było że też sobie popłakali.
- No pewnie że żyję czemu miałbym nie żyć! :D – Tak się ucieszyłem na ich widok w końcu byliśmy znów razem. Calutkie One Direction,- Nareszcie jesteśmy wszyscy i to żywi, brakuję tylko Paula – Wszyscy się uśmiechnęli.
- Gdybyś ty widział minę Niall’a jak ciebie potrącił ten samochód, To przez tą rąbniętą fankę musimy coś z nimi zrobić! Mogłeś przez nią zginąć!- mówił Malik
- Debilu mój, nigdy więcej nie przytrzymuj mi drzwi ja sobie poradzę! Wiesz jak ja się bałem po tym co się stało, Jak na mnie leżałeś nie przytomny Zayn od razu zamknął drzwi tylne i pojechaliśmy szybko do szpitala. Leżałeś na moich kolanach dopóki nie przyszli lekarze z noszami i nie zabrali ciebie. Nawet nie wiedzieliśmy gdzie cię biorą bo zabronili nam iść dalej. Tak się o Ciebie bałem, zresztą mulat też się bardzo martwił! Tylko wiesz on udaje że nie, żeby zrobić wrażenie „Bad boy”- mówiąc ostatnie zdanie, odwrócił się tyłem do Zayn’a i mówił do mnie cicho żeby on nie usłyszał.
- Hej, słyszałem to! -,- … To nie prawda, Harry wiesz że Cię Kocham – roześmiał się , i po chwili wszyscy się już śmialiśmy. Rozmawialiśmy ze sobą do późna. Asia wciąż siedziała w moich objęciach obok mnie wtulając się. Każdy nas spotykający się wzrok na sobie kończył się dość długim pocałunkiem. Mniej, więcej zasnęła przy mnie o 1:00 w nocy, prawie na mnie leżąc. Nie przeszkadzało mi to w ogóle, bardzo się z tego powodu cieszyłem. Wciąż głaskałem ją, raz po policzku raz po włosach, a nawet zdarzało się niekiedy że ona obejmowała swoimi nogami moje wtedy zawszę się głupio czułem szczególnie dlatego, że wszyscy się śmiali a jej mama patrzała na mnie jak na jakiegoś wroga z którym nie rozmawiała przez rok a nagle go zauważyła, ale jej spojrzenie nie było aż tak złe bo w jej oczach widziałem szczęście.
Przy Asi czułem się jak anioł, to ona nim była unosiła mnie i moje myśli wysoko nad niebo.
___________________________________________________________________________
Mam ogromną nadzieje że wam się spodobało ! <3
Tutaj dedyk dla Oli kochanej ; *
mam wielką nadzieje że będziecie czytać też kolejne rozdziały i w ogóle komentujcie, ewentualnie piszcie co mam poprawić itp.
Aha i nie wiem czy bd dodawała rozdziały co 3 dni będę czasem może częściej, ale w każdym razie 3 dni to max ;)
Dziękuje wszystkim co czytają ...
- Lou ?- chciałam, wręcz pragnęłam nie słyszeć tej ciszy która mnie dręczyła.
- Słucham ?- odpowiedział tak troskliwym głosem że moje serce od razu trochę wyluzowało.
- Czy on przeżyje ?
- TAK, nawet nie myśl inaczej! Słyszysz nie pozwalam Ci!
- No tak, dobra nie będę, ale po tym wstrząsie mózgu lekarze mówili że na pewno będzie potrzebował operacji.-byłam tak roztrzęsiona że w połowie nie wiedziałam co mam myśleć, mówić, i czuć- Mamo, czy będę mogła opuścić szkołę i mieć tutaj lekcje prywatne ?
- Tyle ile będzie można zrobię, dobrze? – moja mama odpowiedziała łagodnym tonem.
- Dziękuję tobie mamo, Kocham Cię.
- Asia ja będę z nim przez cały czas. Nie opuszczę go nawet na minutę! No chyba że do toalety.;) – Nigdy nie potrafiłam go zrozumieć nawet w takiej sytuacji potrafił żartować.
- Louis, nie żartuj sobie w takiej chwili- wtrąciła zgrzana Eleanor- Nie rozumiesz co przeżywa teraz Asia ?!
- Rozumiem chyba nawet jeszcze lepiej niż ty! Znam Harry’ego dłużej po prostu chciałem załagodzić sytuacje. Harry jest dla mnie jak brat z nim mógłbym nawet…zostać Gejem…
Sam się bardzo boję a zawsze rozładowuje swoje emocje śmiechem! Chociaż przyznam szczerze teraz to nawet to nie pomaga. – Patrzyłam jak łza spływa mu po policzku.
- Moglibyście się nie kłócić ?! Nie dość że Harry nie daje znaków, to jeszcze wy musicie się teraz o jakąś głupotę wykłócać. Nic się nie stało Lou. - przytuliłam go mówiąc na ucho – wcale mnie nie zraniłeś, może nawet mi pomogłeś tym żartem – wróciłam do ręki Harry’ego -Mógłby mi ktoś przynieść wodę ? - Zapytałam najmilej jak potrafiłam- Proszę .
- Tak ja tobie przyniosę – Odpowiedział Niall i zniknął za szpitalną szybą.
Przyszedł lekarz by obejrzeć stan Harry’ego.
*Harry*
Wciąż biegłem w stronę tej osoby ale zdawało mi się że się oddalała w tym samym momencie zaczynałem zauważać po lewej stronie światło i wtedy stanąłem nieruchomo zastanawiając się co zrobić. Postanowiłem iść w stronę światła …
*Asia*
W pewnej chwili zaczęło być coś nie tak … Harry zaczął nierówno oddychać. Zaczęli zwoływać lekarzy. Wygonili wszystkich z sali, zostałam tylko ja i Lou. Nagle Harry przestał oddychać Płakałam, ryczałam nie mogłam złapać oddechu Louis oderwał mnie od Harry'ego mając łzy w oczach musiał mnie wciąż trzymać żebym nie przeszkadzała lekarzom którzy zaczęli go reanimować minęły dwie minuty, Harry wciąż nie oddychał. Już nawet Lou jak na niego spojrzałam to płakał ale i tak chyba nie gorzej niż ja. Wciąż się wyrywałam… Nagle lekarze przestali go reanimować . Zaczęłam krzyczeć
- CO wy robicie ?!?! Dlaczego przestaliście?! – Ledwo co łapałam powietrze, mało co nie zemdlałam w tej chwili, po prostu "Płakałam nie mogłam złapać oddechu wszystko we mnie mówiło żebym zrobiła to samo co się mu stało" [1rozdz.] było mi w tej chwili wszystko jedno co się teraz ze mną stanie.
*Harry*
W pewnym momencie, kiedy zmierzałem do światła ujrzałem osobę niedaleko mojego prawego boku, która upadła na ziemie. Chciałem jej pomóc zacząłem do niej biec. Dobiegłem, zaczynając ją reanimować, mając nadzieje że dojdzie do siebie. Wokół mnie ukazało się więcej takich osób wstałem obejrzałem się wokół byłem przerażony, w pewnym momencie ktoś złapał mnie za ramię odwróciłem się i ujrzałem dziecko, dziewczynkę trzymającą misia za rękę który zwisał wzdłuż białej sukienki w koronkę. Powiedziała :
- Zostaw innych, ich już i tak nic nie uratuje, ocal siebie.
- Przecież ja jestem żywy, przecież ja żyje! – zacząłem krzyczeć nie wiedząc o co chodzi. Bałem się – Kogo mam ratować?!
- Spokojnie, ratuj tą osobę którą przed chwilą chciałeś reanimować. Do zobaczenia.
Ponownie przylepiłem moje blade, szorstkie dłonie do klatki tego człowieka. Po chwili miałem wrażenie, że coś we mnie ożywa, dostaję więcej energii a osoba którą reanimuje chyba zaczyna powoli oddychać. Nie przestawałem wciąż ją reanimowałem...
*Louis*
-Hej, Asia zobacz on zaczyna oddychać?! – płakałem teraz już ze szczęścia ale jeszcze gdzieś w głębi mieścił się jeszcze smutek. Ona też była już szczęśliwa wtulona we mnie z dużymi łzami w oczach. Już nie mogłem jej utrzymać wiec ją puściłem
- Harry, Harry wstań, obudź się, powiedz coś?!- krzyczała, wciąż odpychała lekarzy, ale nie miałem nic przeciwko temu- Harry proszę powiedz coś ściśnij moją rękę proszę! – Sam nie mogłem nic zrobić stałem tylko osłupiały i nic nie mówiłem tylko… Płakałem bez końca płakałem…
*Asia*
-Harry no proszę! Kocham Cię słyszysz, Kocham Ciebie! . Tylko się ocknij – Ciągle czuje coś czego nie da się opisać. Dlaczego jest tak mało polskich słów na opisanie tego co teraz czuje, jest taki ból szczęście troska a zarazem, nie mogę nawet określić jak ogromna miłość do niego.
- Ja też Cię kocham. – ODEZWAŁ SIĘ, W KOŃCU SIĘ ODEZWAŁ! – Proszę, wybacz mi – teraz i on płakał przyciągnął mnie do siebie i mocno wtuleni oboje roniliśmy łzy. Nareszcie wtuliłam się w jego ciało poczułam ponownie jego zapach, smak jego ust, Ponownie zauważyłam jego jakże mocny kolor oczu, wciąż skierowany w moją stronę.
- Kocham Cię, nigdy więcej mi tego nie rób. Tak strasznie Cię Kocham. – wciąż do niego mówiłam oglądając jego twarz kawałek po kawałku.
- Już nigdy Ciebie nie opuszczę, nigdy rozumiesz. Kocham Ciebie- mówił to takim przepięknym głosem takim spokojnym cichym troskliwym…
- Louis ? Czy to ty ? – Uwolnił mnie na chwile ze swoich objęć zwracając się w jego stronę.- Lou chodź, przytul mnie! Proszę!- Usiadłam obok na krześle kiedy Lou z ogromnym uśmiechem na twarzy i łzami podszedł do Harry’ego . Objął go chyba najmocniej jak tylko potrafił.
- Harry- mówił- tak bardzo mi ciebie brakowało! Wiesz jak bardzo ciebie kocham prawda?!
-Wiem, ja też ciebie Kocham. Ciebie, Asie i całą resztę! – podeszłam z drugiej strony i przytulił nas obojga. Naprawdę gdybyście to poczuli to wszystko co przeżyłam zaledwie w niecałe 4 godziny. Smutek, radość zmartwienie. Też trzęśli się byście tak jak ja wtulona w Harry’ego. Głaskał mnie po włosach, czuł to, czuł co ja przeżywałam jak jego tu nie było.
*Harry*
Nareszcie ją odzyskałem, znów mogę poczuć jej zapach i wtulić się w nią nie wiem co się ze mną działo kiedy … nie żyłem… Czy naprawdę mogę to powiedzieć lekarze powiedzieli że to śmierć kliniczna, czy ja naprawdę to przeżyłem. Myślałem, ta dziewczynka z misiem którą wtedy tam widziałem. Co to wszystko do cholery było. Na razie może nie będę się tym przejmować, najważniejsze że mam Louis’a i Asie… Tylko cały czas zastanawiam się gdzie jest moja mama. Mówiła mi że poleciała po prezent niespodziankę, ale jakby się dowiedziała co się ze mną działo to od razu by wróciła. No nic może coś ją zatrzymało.
- A gdzie jest reszta? Gdzie Zayn, Niall i Liam ?!
- Czy już wszystko w porządku panie Styles ? - zapytał mnie lekarz - jeżeli tak to mogą wejść.
-Oczywiście, po za tym to są moi najlepsi przyjaciele traktuje ich jak braci tak samo ja Lou, dlaczego mieliby nie wejść ?
- Dobrze w takim razie już po nich idę, za godzinę przyjdę sprawdzić pana stan – powiedziała pielęgniarka i wyszła. Chwile potem weszli moi CHŁOPACY
- Aaaaa, Harry żyjesz ?! – Krzyknęli, jak weszli cali się trzęśli i widać było że też sobie popłakali.
- No pewnie że żyję czemu miałbym nie żyć! :D – Tak się ucieszyłem na ich widok w końcu byliśmy znów razem. Calutkie One Direction,- Nareszcie jesteśmy wszyscy i to żywi, brakuję tylko Paula – Wszyscy się uśmiechnęli.
- Gdybyś ty widział minę Niall’a jak ciebie potrącił ten samochód, To przez tą rąbniętą fankę musimy coś z nimi zrobić! Mogłeś przez nią zginąć!- mówił Malik
- Debilu mój, nigdy więcej nie przytrzymuj mi drzwi ja sobie poradzę! Wiesz jak ja się bałem po tym co się stało, Jak na mnie leżałeś nie przytomny Zayn od razu zamknął drzwi tylne i pojechaliśmy szybko do szpitala. Leżałeś na moich kolanach dopóki nie przyszli lekarze z noszami i nie zabrali ciebie. Nawet nie wiedzieliśmy gdzie cię biorą bo zabronili nam iść dalej. Tak się o Ciebie bałem, zresztą mulat też się bardzo martwił! Tylko wiesz on udaje że nie, żeby zrobić wrażenie „Bad boy”- mówiąc ostatnie zdanie, odwrócił się tyłem do Zayn’a i mówił do mnie cicho żeby on nie usłyszał.
- Hej, słyszałem to! -,- … To nie prawda, Harry wiesz że Cię Kocham – roześmiał się , i po chwili wszyscy się już śmialiśmy. Rozmawialiśmy ze sobą do późna. Asia wciąż siedziała w moich objęciach obok mnie wtulając się. Każdy nas spotykający się wzrok na sobie kończył się dość długim pocałunkiem. Mniej, więcej zasnęła przy mnie o 1:00 w nocy, prawie na mnie leżąc. Nie przeszkadzało mi to w ogóle, bardzo się z tego powodu cieszyłem. Wciąż głaskałem ją, raz po policzku raz po włosach, a nawet zdarzało się niekiedy że ona obejmowała swoimi nogami moje wtedy zawszę się głupio czułem szczególnie dlatego, że wszyscy się śmiali a jej mama patrzała na mnie jak na jakiegoś wroga z którym nie rozmawiała przez rok a nagle go zauważyła, ale jej spojrzenie nie było aż tak złe bo w jej oczach widziałem szczęście.
Przy Asi czułem się jak anioł, to ona nim była unosiła mnie i moje myśli wysoko nad niebo.
___________________________________________________________________________
Mam ogromną nadzieje że wam się spodobało ! <3
Tutaj dedyk dla Oli kochanej ; *
mam wielką nadzieje że będziecie czytać też kolejne rozdziały i w ogóle komentujcie, ewentualnie piszcie co mam poprawić itp.
Aha i nie wiem czy bd dodawała rozdziały co 3 dni będę czasem może częściej, ale w każdym razie 3 dni to max ;)
Dziękuje wszystkim co czytają ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

